Epoka kamienia – genialna gra ekonomiczna

Niewiele jest takich gier, do których sięgamy chętnie całą rodziną. Niedawno w naszej kolekcji pojawiła się gra Epoka kamienia (zobacz), która od pierwszej rozgrywki skradła nasze serca. Jest to typowa gra ekonomiczna, przeznaczona dla dzieci od dziesiątego roku życia, jednak nasz ośmiolatek wyćwiczony w grach planszowych daje sobie świetnie radę.

Epoka kamienia. O czym jest gra?

Autor gry zabiera nas w czasy dawnej epoki kamienia. Zadaniem graczy jest zbieranie drewna, odłupywanie kamienia w kamieniołomach, wymywania złota z rzeki, gromadzenie gliny, a także polowanie w celu zdobycia pożywienia. Wszystko po to, aby rozwijać swoje wioski i świetnie się bawić rywalizując z innymi graczami. W grę można grać już od 2 do 4 osób. Rozgrywka trwa od 60 do 90 minut.

Epoka kamienia. Co jest w pudełku?

Wbrew pozorom duże pudełko nie skrywa w większości powietrza, gdyż mamy wiele elementów, które wypełniają go do pełna. W prostokątnym pudełku znajdziecie:

  • 1 plansze
  • 4 plansze dla graczy
  • 58 drewnianych zasobów (drewno, złoto, glina i kamienie)
  • 48 drewnianych ludzi (po 12 w czterech kolorach)
  • 53 żetonów jedzenia
  • 28 żetonów budynków
  • 18 żetonów narzędzi
  • 1 figurkę gracza rozpoczynającego
  • 36 kart cywilizacji
  • 7 kości
  • 1 skórzany kubek (jest super!)
  • 1 arkusz informacyjny
  • oraz instrukcja

W zestawie dołączone były foliowe woreczki, które genialnie sprawdzają się w segregacji wszystkich elementów i nie ma obaw, że wszystko się wymiesza w dużym pudełku. 

 

Epoka kamienia. Przygotowanie gry

Przed rozpoczęciem rozgrywki, czeka nas rozkładanie wszystkich elementów na sporej prostokątnej planszy. Polecam duży stół lub podłogę, by swobodnie się zmieścić z całą grą. Na planszy wykładamy żetony żywności (na terenach łowieckich), drewno (w lesie), dalej podobnie glinę, kamienie i złoto. Żetony z narzędziami układa się w dwa stosy na polach wytwórcy narzędzi. Przetasowane karty cywilizacji kładzie się w zakrytym stosie obok planszy i w zależności od liczby graczy, odpowiednią liczbę kart ustawia się na planszy odkryte.

Następnie czas na żetony budynków, które układa się w stosy oraz umieszcza się na planszy w wyznaczonym miejscu. W każdym stosie powinno być po 7 żetonów budynków. W grze czteroosobowej to cztery stosy, przy trzech graczach trzy, a dwóch dwa stosy. 

epoka kamienia

Drewniane kosteczki (osiem sztuk, po dwie w każdym kolorze) rozstawia się kolejno na torze punktacji oraz na torze żywności. Gracze wybierają kolor swoich ludzików i pięć z nich kładą na swoich planszach, a pozostałe pięć pozostaje w magazynie. W trakcie gry będzie można powiększyć swoją wioskę o kolejnych ludzików. Ponadto każdy uczestnik otrzymuje na początek dwanaście sztuk żywności. 

Obok planszy umieszczamy także skórzany kubek oraz kości. Figurkę rozpoczynającego gracza przekazujemy np. najmłodszemu uczestnikowi. 

Epoka kamienia. Zasady gry

Gra dzieli się na rundy, a w każdej rundzie wymieniamy trzy fazy:

  • gracze ustawiają swoich ludzi na planszy,
  • gracze wykonują akcje ustawionych ludzi,
  • gracze żywią swoich ludzi.

Pierwsza faza

Na początku pierwszy gracz ustawia przynajmniej jednego ze swoich mieszkańców wioski. Po nim kolejna osoba ustawia swoje ludziki zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Czynności te powtarza się, aż wszystkie drewniane figurki zostaną rozstawione na planszy. Swoje pionki gracz może ustawić:

  • Przy chacie — dzięki temu będzie mógł powiększyć liczbę mieszkańców wioski.
  • Przy wytwórcy narzędzi — dzięki narzędziom gracze zyskują dodatkowe oczka przy rzutach kośćmi.
  • Na polu uprawnym — wraz ze wzrostem wskaźnika żywności, będziemy otrzymywać za darmo żetony żywności.
  • Na terenie polowanie — tutaj zdobywamy żywność dla swoich ludzi.
  • Na terenie lasu, glinianki, kamieniołomu, rzeki — tutaj pozyskujemy surowce niezbędne do rozwoju wioski (zdobywania kart cywilizacji, czy żetonów budynków).
  • Na kartach cywilizacji lub żetonach budynków — które dają dodatkowe punkty zwycięstwa.

epoka kamienia

Druga faza

Pierwszy gracz wykonuje akcję wszystkich ustawionych wcześniej ludzi, a po nim kolejno pozostali uczestnicy gry. Warto zaznaczyć, że zdobywanie surowców jest uzależnione od rzutów kośćmi. Pionki ponownie wracają na planszę danego gracza. 

Trzecia faza

W ostatniej części jest zapewnienie wyżywienia dla swojej wioski. Do banku trzeba oddać tyle żetonów żywności, ile mamy ludzi na planszy.  Następnie znacznik głównego gracza przekazywany jest kolejnej osobie i rozpoczyna się kolejna runda.

Gra kończy się w chwili, gdy wyczerpie się jeden ze stosów z żetonami budynków, lub braknie kart cywilizacji.  By obliczyć punktację, przydatny jest arkusz informacyjny dołączony do zestawu.

Epoka kamienia. Wrażenia

Grafika gry jest świetnie wykonana, do tego drewniane elementy dodają jej całego uroku i niepowtarzalności. Instrukcja jest względnie krótka, przejrzysta i opatrzona wieloma szczegółami, co ułatwia na początku rozstrzyganie malutkich sporów wśród graczy. 

Grę można z powodzeniem grać wielokrotnie bez znudzenia. Posiada bardzo dobrze wyważony mechanizm, który zależy od losowości, jednak daje możliwość podjęcia różnych strategii, jednakowo przy dwóch, trzech, czy czterech graczach. Istnieje wiele różnych dróg do zwycięstwa. 

epoka kamienia

Atmosfera jest wyśmienita, gdyż gra wzbudza duże emocje i z pewnością będziemy polecać ją znajomym. Gra zatem ląduje wysoko w naszych zestawieniu gier ekonomicznych obok Osadników z Catanu, czy Wysokie Napięcie.

Na zakończenie chciałam podziękować księgarni internetowej www.inverso.pl za możliwość przetestowania gry Epoka kamienia.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Zdrowie 24 maja 2020

Sepsa u dzieci – dlaczego sepsa meningokokowa jest tak groźna?

Sepsa u dzieci to temat wzbudzający w rodzicach niepokój. Sepsa sama w sobie nie jest chorobą, może pojawić się nagle i narazić dziecko na kalectwo lub utratę życia. Czym jest sepsa meningokokowa u dzieci, jakie objawy powoduje i jak wygląda jej leczenie?

Sepsa u dzieci – co to jest?

Sepsa, zwana także posocznicą lub zakażeniem krwi, jest gwałtowną i nagłą uogólnioną reakcją zapalną organizmu na zakażenie. Nie jest to jednostka chorobowa, ale zespół pojawiających się charakterystycznych objawów towarzyszących zakażeniu organizmu. Posocznica najczęściej jest reakcją na zakażenie bakteryjne pneumokokami, meningokokami, gronkowcami, pałeczkami okrężnicy lub paciorkowcami, które namnażają się w miejscach organizmu z natury jałowych, jak np. krew i płyn mózgowo-rdzeniowy. Atypowymi powodami sepsy mogą być wirusy i grzyby.

Do sepsy dochodzi, gdy układ odpornościowy wydziela substancje mające zwalczać infekcję, jednak substancje te przestają działać prawidłowo i rozwija się ogólna reakcja zapalna organizmu. Możemy wyróżnić przy tym sepsę szpitalną, której najczęstszą przyczyną są gronkowce i pałeczka ropy błękitnej, oraz pozaszpitalną, dotykającą głównie dzieci, młodzież i ludzi młodych. Sepsę pozaszpitalną wywołują najczęściej meningokoki i pneumokoki. Niezależnie od tego, z jaką sepsą lekarze mają do czynienia, ze względu na gwałtowny przebieg i ciężki stan chorych leczenie prowadzone jest głównie na oddziałach intensywnej opieki medycznej. 

Sepsa meningokokowa u dzieci

Sepsa meningokokowa to zakażenie dotyczące dzieci, głównie niemowląt i dzieci do 4 roku życia. Sepsa meningokokowa u dzieci spowodowana jest najczęściej przez meningokoki (dwoinki zapalenia opon mózgowych). Źródłem zakażenia meningokokami jest człowiek – chory lub bezobjawowy nosiciel. Meningokoki zajmują jamę nosową i gardło, przenosząc się drogą kropelkową  podczas kichania, kaszlu, picia z jednego kubka lub korzystania z tych samych sztućców, czy też podczas pocałunku. Wg statystyk meningokoki wykrywa się u ok. 10%- 20% zdrowych ludzi, niewykazujących objawów zakażenia. Meningokoki są przyczyną zapalenia gardła, ropnego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, czy ciężkiej w przebiegu sepsy piorunującej.  

Samą sepsą nie można się zarazić, ale zarazić się można drobnoustrojami, które w pewnych warunkach mogą wywołać zakażenie skutkujące posocznicą. Szczególnie narażone na zakażenie meningokokami są dzieci przebywające w żłobkach i przedszkolach. Rzadko spotykane już niedożywienie, upośledzona odporność, cukrzyca,  brak higieny, podnoszą ryzyko rozwoju zakażenia.  

Sepsa u dzieci – objawy

Rozwijająca się sepsa u dzieci nie zawsze daje oczywiste objawy, które z początku mogą wyglądać na zwykłe, ale silne przeziębienie. Niepokoić powinny zdecydowanie nasilające się objawy takie jak:

  • wysoka gorączka, która nie odpowiada na powszechnie stosowane leki przeciwgorączkowe, 
  • biegunka, 
  • wymioty
  • brak apetytu,
  • ból kończyn, 
  • znacznie przyspieszone tętno, 
  • szybki oddech,
  • dezorientacja, 
  • w pewnych przypadkach na skórze mogą pojawić się ciemnoczerwone wybroczyny (plamki), które nie bledną pod naciskiem.

Ponieważ sepsa u dzieci nie zawsze powoduje jednoznaczne objawy, może być mylona z  zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych, również wywoływanym przez meningokoki. Trzeba jednak wiedzieć, że zespół objawów zapalenia opon rdzeniowo-mózgowych odróżniają od sepsy charakterystyczne symptomy:

  • sztywność karku, 
  • światłowstręt, 
  • wymioty, 
  • splątanie,
  • wysoka gorączka, 
  • u niemowląt można zauważyć pulsujące ciemiączko, płacz, kwilenie, odgięcie głowy do tyłu.

Zarówno w przypadku podejrzenia sepsy jak i zapalenia opon rdzeniowo-mózgowych (obie sytuacje mogą wystąpić jednocześnie), dziecko wymaga natychmiastowej pomocy lekarskiej. 

Sepsa u dzieci – leczenie

Sepsa zazwyczaj leczona jest w szpitalu na oddziale intensywnej terapii. Posocznicę można wyleczyć, jednak efekt leczenia zależy od szybkiego rozpoznania i włączenia odpowiednich antybiotyków oraz zapewnienia odpowiedniej intensywnej opieki medycznej. Śmiertelność sepsy jest wysoka i może dochodzić nawet do 50% przypadków. Przejście sepsy nie gwarantuje oporności na przyszłość.

Sepsa – możliwe powikłania 

Sepsa niesie duże ryzyko powikłań. Najczęściej u pacjentów obserwuje się zatorowo-zakrzepowe, które mogą doprowadzić do martwicy części kończyn i blizn skórnych. Gdy sepsie towarzyszy zapalenie opon rdzeniowo-mózgowych (10%przypadków), pacjentom zagrażają powikłania neurologiczne – wodogłowie, padaczka, porażenia ruchowe, upośledzony rozwój umysłowy, głuchota.

Sepsa – jak chronić dziecko?

Zalecanym sposobem ochrony przed zakażeniami i ewentualnym rozwinięciem się sepsy, są szczepienia ochronne. Aktualnie dostępne są szczepionki przeciwko Haemophilus influenzae typu b (Hib), Neisseria meningitidis grupy C i A oraz dwa rodzaje szczepionek przeciwko wybranym serotypom pneumokoków.

Poza tym należy uczulić dzieci, by:

  • unikały przyjacielskich pocałunków, które między maluchami są częstą oznaką sympatii;
  • by kichały/kaszlały w zgięty łokieć lub jednorazową chusteczkę, którą powinny wyrzuć do zamkniętego pojemnika;
  • unikały dzielenia się sztućcami czy kubkiem/butelką, jedzenia jednej kanapki;
  • pamiętały o higienie rąk.

 

źródło: www.psse.czest.pl ,www.mp.pl 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Uroda 22 maja 2020

Jak wygląda wizyta u kosmetyczki w dobie pandemii? Sprawdziłam

Do kosmetyczki chodzę dość regularnie. To wynik mojego lenistwa. Wolę zafarbować brwi i rzęsy henną, niż codziennie robić makijaż. Pozamykane salony kosmetyczne były dla mnie może nie torturą, ale jednak uciążliwością. Sami więc rozumiecie, że skorzystałam z pierwszej możliwej okazji.

Jak wyglądają zapisy do kosmetyczki

Tu Was rozczaruję, bo nie wiem. Nie mam pojęcia, czy trzeba odpowiedzieć na szereg pytań o stan zdrowia, bo ja zapisywałam się trochę od pieca. Znam moją kosmetyczkę prywatnie, więc poprosiłam, żeby mnie wcisnęła w jakieś wygodne dla niej okienko. A że jesteśmy w kontakcie, nawet się widziałyśmy niedawno (oczywiście z zachowaniem stosownej odległości, nie myślcie sobie), nasze dzieci wciąż do siebie wydzwaniają, to obie nawzajem wiemy, co tam w domu słychać. Nie gwarantuję, że nigdzie Was o nic nie zapytają. Za to dowiedziałam się, że muszę być zapisana. Nie mogę sobie przyjść ot tak, z ulicy. Kiedyś często to robiłam i na ogół mi się udawało. Teraz nie mam co próbować. Bez zapisów nie ma szans. Nie można też przyjść tylko po to, żeby się zapisać. Od tego jest telefon.

Zastanawiałam się, czy ktoś mi zmierzy temperaturę, ale nie. Tego też się nie praktykuje. No i dobrze, bo ja zawsze mam ponad 37°C, wygoniliby mnie.

Co się zmieniło w salonie

Nikt mi szklanki wody nie poda, nawet jak poproszę. Odgórny zakaz. Kiedyś często mi to proponowano, na przykład jak było gorąco, albo jak musiałam poczekać. Niestety, dobre się skończyło. Na środku holu stoi stolik ze środkami do dezynfekcji. Można korzystać, jak ktoś czuje taką potrzebę.

Niegdyś kurtki odwieszało się do specjalnej szafy, teraz na wieszak ustawiony w bardzo dostępnym miejscu. Chodzi o to, żeby każdy swobodnie mógł do niego podejść i obsłużyć się bez dotykania wieszaka. Jest wyraźnie mniej klientów, nie tylko u kosmetyczki, też u fryzjera i manikiurzystki. Jakoś pusto mi się wydawało. Kiedyś to miejsce tętniło życiem.

Zmieniły się zasady zapisywania klientek i może to było powodem takiej pustki. Zapisuje się mniej, nie tylko dlatego, że po zakończeniu każdej usługi trzeba zdezynfekować gabinet, ale też, by nie było ryzyka tłoku w poczekalni. Jest większy zapas czasu w przypadku ewentualnej obsuwy. Pewnie też dlatego jak przyszłam pięć minut wcześniej grzecznie zapytać, czy już można, to się okazało, że jak najbardziej tak, kosmetyczka jest wolna. Gdyby nie była wolna, to bym wyszła. Mam świadomość, że za moje bezczelne zajęcie kanapy w poczekalni właścicielka salonu może zapłacić mandat. Takich świństw nie zamierzam nikomu robić.

Co się zmieniło w gabinecie

Właściwie niewiele. Może poza tym, że jak tylko zeszłam z łóżka, zostało ono dokładnie wypryskane (kiedyś zmieniało się pokrycie jednorazowe), a kosmetyczka pracowała w rękawiczkach. Nie mogę sobie przypomnieć, czy wcześniej było to normą. No i miała przyłbicę, a ja byłam w maseczce.

Właściwie największym dowodem na to, że żyjemy w czasach pandemii, było puste łóżko obok mojego. Kiedyś pracowały w gabinecie dwie kosmetyczki, teraz jednorazowo może być tylko jedna. Jakoś mniej gwarno jest. Ale pogadać się dało.

Ile kosztuje wizyta u kosmetyczki i dlaczego tak drogo

Nie. To żart. Szczerze mówiąc, myślałam, że będzie drożej. Na początku roku za hennę płaciłam 35 zł. Wczoraj zapłaciłam 45 zł. Nie neguję tej podwyżki. Wiem, że środki do dezynfekcji kosztują dziś miliony monet, a kupować je trzeba. Rozumiem, że salon może obsłużyć mniej klientek, a stałe koszty trzeba ponosić. Rozumiem też, że mniej klientek automatycznie musi oznaczać wyższe ceny, bo inaczej kosmetyczkom nie opłaci się przychodzenie do pracy. Natomiast jestem ciekawa, czy to już będą stałe ceny, czy wzrosły chwilowo.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close