Emocje 21 marca 2019

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem. Jak przygotować dziecko na wizytę w szpitalu

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem owiane są wieloma mitami. Jedni mówią, że można, inni, że niekoniecznie. Jeszcze inni wymieniają różne obwarowania. W zeszłym tygodniu miałam okazję przekonać się, jak jest naprawdę. Przynajmniej w naszym szpitalu powiatowym.

 

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem. Nie na każdym oddziale

Są oddziały, na które można wchodzić (w miarę) bezpiecznie i praktycznie o dowolnej godzinie. Są i takie, na których wizyty są ograniczone. I takie, na które nie wchodzi się wcale, a na pewno nie z dzieckiem. Zanim zabierzemy malucha do szpitala, upewnijmy się, gdzie tak naprawdę idziemy. Jak leżałam na chirurgii, to salowe mi naplotkowały, że najgorzej jest na wewnętrznym i tam to nawet one nie chcą pracować, bo jest duże ryzyko złapania praktycznie dowolnej choroby zakaźnej. Tam lepiej dziecka nie zabierać, a i samemu ograniczyć wizyty do minimum.

Ostatnio odwiedzałam męża na kardiologii i tam beztrosko zabierałam Duśkę, w końcu choroby serca nie są zakaźne, prawda? Lekarze i pielęgniarki reagowali różnie. Jedni nie mówili nic, inni pytali, czy ja na pewno wiem, co robię, przyprowadzając dziecko do szpitala, gdzie przecież jest pełno szpitalnych bakterii, ale nigdy nie kazano mi z dzieckiem wyjść. Raz się zdarzyło, że pielęgniarka kazała Duśce założyć maseczkę.

 

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem. W jakich godzinach

Godziny odwiedzin każdy szpital ustala sobie indywidualnie. Są one zapisane w regulaminie szpitala i najczęściej można to sprawdzić w internecie. Tak wygląda teoria. W praktyce już chyba w żadnym szpitalu nie spotkamy przysłowiowej grubej salowej stojącej w drzwiach i pokazującej na zegarek. Personel szpitali podchodzi dość liberalnie do odwiedzających, ale są zasady, których warto się trzymać:

– Nie przychodzimy w odwiedziny w godzinach posiłków. Są wydawane różnie, dlatego najlepiej dopytać telefonicznie, kiedy to wypada.

– Nie przychodzimy w godzinach obchodów. Poranny wypada na ogół przed śniadaniem i tego należy bezwzględnie przestrzegać. Wieczorem jest łatwiej, na wielu oddziałach obchód jest symboliczny, jednak trzeba się liczyć z koniecznością opuszczenia sali na czas wizyty lekarza.

– Nie przychodzimy dużą gromadą. Szpital to nie plac zabaw, gdzie im więcej ludzi, tym weselej. W niektórych szpitalach jest wyraźne ograniczenie do dwóch osób odwiedzających, a na oddziałach położniczych nawet do jednej.

– Nie przychodzimy późnym wieczorem, jeśli chory jasno nie wyrazi zgody. Na wiele oddziałów można wejść nawet do 22.00, ale przebywanie o tej porze na sali chorych jest, delikatnie mówiąc, nietaktem. Trzeba pamiętać, że nawet jeśli odwiedzamy osobę o w miarę dobrej kondycji, obok może leżeć ktoś, kogo męczy nawet najcichsza rozmowa. Wieczorem osoby chore mają prawo odpoczywać. Poza tym umówmy się – to nie są godziny, w których wychodzi się z domu z dziećmi obojętnie dokąd.

 

Odwiedziny z dzieckiem w szpitalu. W jakim wieku musi być dziecko, by mogło wejść do szpitala

Po raz kolejny warto zajrzeć do regulaminu, gdyż co szpital, to zasady. Ogólnie trzeba założyć, że do szpitala nie przyprowadza się dzieci poniżej siódmego roku życia, chociaż prawda jest taka, że jak przyprowadzimy, to raczej nikt nie wygoni, przynajmniej z tych „bezpiecznych” oddziałów. Jednak bakterie szpitalne to nie jest to, z czym dziecko powinno mieć kontakt. Właśnie dlatego zabrania się odwiedzającym siadania na szpitalnych łóżkach. Wbrew pozorom nie chodzi tylko o ochronę pacjentów. Jeśli z różnych powodów zdarzy się tak, że do szpitala przyjdzie małe dziecko, to po pierwsze taka wizyta powinna być krótka, po drugie najlepiej jak odbędzie się na korytarzu, a nie w sali chorych.

W niektórych szpitalach stosuje się zasadę, że w odwiedziny nie są wpuszczane dzieci, które nie ukończyły dziesiątego roku życia.

 

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem. Na co trzeba przygotować dziecko

Szpital to szpital. Tu nikt nie stara się o zachowanie pozorów i tworzenie dobrego wizerunku. Jeśli wybieramy się z dzieckiem do szpitala, trzeba darować sobie lukrowanie rzeczywistości i jasno powiedzieć, że:

– Będą tam lekarze i pielęgniarki, zapewne w białych fartuchach. Zdarza się, że dzieci boją się lekarzy, dlatego trzeba je uprzedzić i wyraźnie powiedzieć, że ich na pewno nikt nie będzie badał.

– Chorzy będą w piżamach i w łóżkach. Nie dla każdego dziecka jest to oczywiste.

– Chorzy mogą mieć przyczepione różne rurki, od kroplówki albo cewnika. Warto porozmawiać z dzieckiem o tym, że dla pacjentów nie jest to komfortowy stan, a przyglądanie się może być dla nich przykre.

– Chorzy mogą wyglądać inaczej niż na co dzień. Najczęściej chudną i mają wyraźnie zszarzałą twarz z powodu słabej dostępności świeżego powietrza.

– W szpitalu nie można krzyczeć ani biegać.

– Chorzy mogą mieć zakaz opuszczania łóżka, szczególnie na oddziałach intensywnej terapii. Od razu uprzedzę kolejną wątpliwość – na taki oddział też da się wejść z dzieckiem. Ja wchodziłam.

 

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem. Czego lepiej nie mówić

Nie ma sensu straszyć dziecka na zapas, ale też nie warto popadać w przesadny huraoptymizm. Najlepiej szczerze powiedzieć, że osoba bliska jest chora i potrzebuje stałej opieki i dlatego przebywa w szpitalu. Dzieci niestety potrafią zadawać trudne pytania, na przykład o potencjalną śmierć. Chociaż to trudne, warto postawić na szczerość. Jednak złe wiadomości lepiej jest stopniować. Jeśli sami nie wiemy, jaki jest stan chorego i rokowania, powiedzmy to dziecku otwarcie. W krytycznej sytuacji dziecko poczuje się oszukane, jeśli osoba, która według naszych zapewnień była tylko lekko chora, nagle umrze. Z drugiej strony nie ma sensu opowiadać dziecku, jak ciężko chory jest pacjent, który trafił do szpitala na rutynową obserwację.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Karmienie 21 marca 2019

Nauka samodzielnego jedzenia nie musi być trudna. Jak nauczyć dziecko jeść sztućcami?

Wbrew pozorom nauczenie malucha korzystania ze sztućców nie jest takim prostym zadaniem. To nie jest tak, że dajemy dziecku do rączki widelczyk i łyżeczkę, a reszta sama się dzieje. Nauka samodzielnego jedzenia to poważny i czasochłonny proces.

Nauka samodzielnego jedzenia – potrzeba czasu i cierpliwości

Dzieci potrzebują czasu, a rodzice … cierpliwości. Niestety, wielu z nas czasem brakuje właśnie cierpliwości i wyręczamy dziecko, bo tak szybciej i bardziej czysto… Wizja  sprzątania bałaganu wokół stolika dziecka, przebierania ubranek po każdym posiłku może zniechęcać. Ale trzeba oddać sprawiedliwość początkowo nieudanym próbom samodzielnego jedzenia – każdy ruch łyżeczki czy widelczyka do ust staje się coraz bardziej precyzyjny. Aż w końcu nadchodzi sukces i obiadek trafia do małego brzuszka, bez dokarmiania psa, kota czy podłogi.

Nie ma więc sensu wyręczać w tym zadaniu malca, bo im szybciej damy mu możliwość nauki samodzielnego jedzenia, tym szybciej zobaczymy jej rezultaty. Nie ma co czekać do czasu przedszkola, by z dumą wręczyć dziecku łyżkę i widelec. Wtedy może być nawet późno na naukę, a przecież żaden rodzic nie chce utrudniać dziecku rozwoju.

Jeśli macie wątpliwości, jak zabrać się za naukę malca posługiwania się sztućcami, koniecznie przeczytajcie wskazówki Darii Rybickiej, dietetyka, eksperta w dziedzinie mądrego odżywiania rodziny.

Sztućce a nauka samodzielnego jedzenia

Sztućce to duża nowość dla dziecka, niezwykle atrakcyjna „zabawka”. Początkowo proponuję podawać dziecku kawałki jedzenia bezpośrednio na blat, dopiero później wprowadzamy sztućce. Momentem, na który należy zwrócić uwagę jest sytuacja, kiedy dziecko zaczyna nam zabierać łyżeczkę podczas karmienia. Możesz podać dziecku drugą łyżeczkę i zobacz co się stanie. W sytuacji, kiedy dziecko podejmuje próby samodzielnego nakładania posiłku na łyżeczkę, podnosi ją do buzi, odczytujemy to jako znak, że zaczynamy ją podawać dziecku. Później zaproponuj widelczyk, aby dziecko mogło próbować nabijanie na niego większych kawałków jedzenia. Wybierz sztućce z większą, masywniejszą częścią do chwytania.

Oczywiste jest, że dziecko nie od razu będzie miało umiejętność samodzielnego spożywania posiłku sztućcami. Na początkowym etapie naturalne jest, że pierwsze produkty rodzic podaje łyżeczką, kiedy dziecko zaczyna chwytać sztućce, podążaj za tym. Nauka samodzielnego jedzenia to trudna sztuka, ale bez względu na efekty zachęcaj dziecko do używania sztućców. Proponuj, zachęcaj, ale nie wyręczaj we wszystkim dziecka. Pamiętaj, że chwytanie sztućców to też doskonała okazja do rozwijania motoryki. Możesz nabić kawałek posiłku na widelec i poczekać aż dziecko samodzielnie przeniesie kęs do ust.

Najczęstsze błędy popełniane przez rodziców:

  • Za krótki czas karmienia dziecka piersią
  • Za szybkie rozpoczęcie rozszerzania diety niemowlaka
  • Zadbanie o odpowiednie okoliczności przy spożywaniu posiłków – skupienie się na posiłku, brak rozpraszaczy (bajki, telefon),  
  • Wyręczanie dziecka, karmienie przez rodzica przez dłuższy czas
  • Zachęcanie dziecka do jedzenia – zagadywanie, „samolociki”, „zjedz za babcię”. Dziecko ma prawo odmówić posiłku, albo nie zjeść wszystkiego co proponuje rodzic
  • Za mało warzyw na talerzu
  • Za duże ilości cukru. Nieświadomość rodziców, że cukier jest zawarty nie tylko w słodyczach – podawanie soków, serków homogenizowanych  itd.
  • Podawanie przekąsek pomiędzy posiłkami np. chrupek, ciasteczek, wafli, soczków
  • Należy unikać podawania jedzenia np. czegoś słodkiego „ w nagrodę”, albo wtedy, kiedy pojawia się uczucie smutku. Jedzenie służy do odżywienia organizmu. Nie powinno wiązać się z emocjami.
  • Unikanie pokazywania nadmiernych emocji. Spożywanie posiłku powinno mieć charakter neutralny – bez nadmiernego ekscytowania się i radości, kiedy dziecko „ładnie je” oraz bez napięcia i zdenerwowania, kiedy nie chce spożywać posiłków w sposób oczekiwany przez rodziców

Chcę wprowadzić zmiany, od czego zacząć?

Kiedy wiemy, że popełniliśmy błąd związany z odżywianiem dziecka i chcemy wprowadzić zmiany; w pierwszej kolejności zachęcam do zatrzymania się, przeanalizowania sytuacji w której się znaleźliśmy, zanim przejdziemy do działania.

Odpowiedz na pytania:

  • Jak jest teraz? Jak wygląda obecny sposób odżywiania? Zobacz jakie są fakty – zapisz przez kilka dni na kartce co Twoje dziecko je, w jakich porcjach i godzinach.
  • Co doprowadziło do tej sytuacji? Jakie moje działania?
  • Jak chcę, aby było?
  • Jak mogę to zrobić?

Zrób plan działania i zacznij go konsekwentnie wdrażać. Każda zmiana wymaga Twojego zaangażowania, energii i czasu. Jeżeli chcesz, aby długofalowo była to trwała zmiana, pamiętaj o metodzie małych kroków. Dlaczego? Po to, aby uniknąć Twojego wypalenia oraz z drugiej strony, aby dać dziecku przestrzeń do adaptacji przy wprowadzeniu tych zmian. Nie będziesz w stanie wszystkiego zmienić od razu. Nawet jeżeli Ty się temu poświęcisz w 100% może się okazać, że dziecko nie jest gotowe do takiego tempa zmian. Daj czas, sobie i dziecku.

Porady udzieliła Daria Rybicka

doświadczony dietetyk, mama dwóch synów, certyfikowany diet coach. Ekspert w dziedzinie dobrego, mądrego odżywiania dla całej rodziny. Autorka książki „Apetyczna książka” oraz bloga dariarybicka.pl. Wspieram innych w ich drodze do zdrowia, pokazuję, że zdrowe odżywianie nie musi oznaczać restrykcyjnych wyrzeczeń.

 

 

Więcej o prawidłowym odżywianiu małego dziecka:

Zapraszamy na pierwszy warsztat pt. „Zdrowy maluch. O prawidłowym odżywianiu małego dziecka”, który odbędzie się w czwartek, 28 marca w godz. 10:30-12:30 w Centrum Zabaw FIGLARIUM w Centrum Handlowym MARYWILKA 44. W trakcie trwania spotkań dzieci będą miały możliwość bezpłatnego korzystania z sali zabaw.

Udział w projekcie jest bezpłatny, wymagana jest jednak wcześniejsza rejestracja mailowa pod adresem: fajnyczasmamy@marywilska44.com

Więcej informacji na stronie: www.marywilksa44.com oraz w wydarzeniu na Facebook’u: https://www.facebook.com/events/572413973222813/

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Dania główne 18 marca 2019

Zupa krem z brokułów. Prosty i sprawdzony przepis

Jestem wielką miłośniczką zup wszelakich. Naprawdę – uwielbiam je pasjami i mogłabym jeść każdego dnia. Najczęściej gotuję tradycyjne dania kuchni polskiej, ale ostatnio zamarzyła mi się odmiana. Tym razem zachwyciła mnie zupa krem z brokułów, którą zaserwowała mi moja siostra.

Zupa krem z brokułów to zupa bardzo prosta i szybka do zrobienia, w dodatku jest pożywna i dostarcza wielu cennych witamin dla organizmu. Jak ją zrobić? Już daję odpowiedź :)

zupa krem z brokułów

Zupa krem z brokułów. Składniki:

  • Opakowanie brokułów mrożonych (ok 400 g) lub duża ich główka,
  • 2 średniej wielkości ziemniaki,
  • 1 cebula,
  • 2 ząbki czosnku,
  • sól, pieprz,
  • 0,5 litra bulionu warzywnego (może być też rosół z dnia poprzedniego lub sama woda),
  • 1 łyżka masła lub oliwy z oliwek (jeśli lubicie jej smak).
  • opcjonalnie łyżka kwaśnej śmietany, jeśli ktoś lubi.

Składniki na grzanki:

  • gotowe grzanki lub chleb, odrobina masła, soli i czosnku.

Przygotowanie:

  1. A więc tak – świeże brokuły dzielę na mniejsze części, płuczę, ziemniaki obieram i kroję w kostkę jak do zwykłej zupy. Czosnek i cebulę pozbawiam łupin i drobno szatkuję. Odrobinę czosnku odkładam do grzanek.
  2. Do garnka wrzucam łyżkę masła i gdy masło się rozgrzeje, smażę cebulę. Gdy zmięknie, dodaję kawałki ziemniaków i jeszcze chwilę podsmażam.
  3. Zalewam to bulionem, dorzucam brokuły i gotuję wszystko do miękkości około 15-20 minut.
  4. Zupę rozdrabniam blenderem na gładką masę. Doprawiam solą i pieprzem, jeśli trzeba, dodaję odrobinę czosnku i śmietany.

W międzyczasie kroję chleb (najlepsze jest co najmniej wczorajsze pieczywo), rozgrzewam na patelni masło, dorzucam pieczywo.

Gorącą zupę nakładam na talerz i posypuję grzankami. Po prostu pycha!

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close