Kultura 9 października 2019

Robaczki z Zaginionej Doliny – cudna animacja bez dialogów

„Robaczki z Zaginionej Doliny” – Jasiek rzucił mi tytułem prosto w twarz i spytał, czy może z Polą obejrzeć. Nie słyszałam o tym wcześniej, ale jakoś tak pomyślałam w pierwszej chwili, że pewnie nie będzie to nic odkrywczego. Perypetie śmiesznych robali, które mówią do siebie w żartobliwy sposób, bardziej zrozumiały dla dorosłych, niż dla dzieci. Standard. No ale zgodziłam się, niech też te małolaty mają coś od życia ;-)

Jakież było moje zdziwienie (Poli i Jasia z początku również!), gdy okazało się, że to nie jest zwykła animacja, kolejna produkcja o gadających kotach, osłach i smokach, a zupełnie coś innego.

„Robaczki z Zaginionej Doliny” to film animowany, w którym przeplatają się obrazy komputerowe (przedstawiające głównie owady), ze zdjęciami prawdziwej roślinności, przez co momentami ciężko odróżnić, czy to faktycznie bajka, czy może film przyrodniczy?  Siedząc więc wygodnie w domu, możemy zobaczyć jak na dłoni co dzieje się gdzieś w trawie, na łące, w lesie… Co robią mrówki, biedronki, pająki, muchy, motyle i inne owady.

A wszystko to pozbawione jest zbędnego dubbingu jak to zwykle ma miejsce, kiedy zwierzęta mówią ludzkim głosem.  Tutaj w całym filmie nie ma żadnych dialogów! Przez półtorej godziny nikt NIC NIE MÓWI. To znaczy pojawiające się na ekranie owady komunikują się ze sobą, ale w znanym tylko im języku. My, widzowie, słyszymy jedynie coś w stylu trąbienia na trąbce, czy pogwizdywania. I to akurat strasznie przypadło mi do gustu, bo dzieciaki muszą uruchomić swoją wyobraźnię i wymyślić (lub raczej domyślić się) o czym rozmawiają ze sobą bohaterowie.

Dopełnieniem i ogromnym atutem tego niemego filmu jest oczywiście muzyka, na którą zwrócił uwagę nawet mój ośmiolatek. Cudownie oddaje charakter przedstawianych scen potęgując zarazem  ich przekaz. Niektóre są strasznie śmieszne – wybuchaliśmy wszyscy niejednokrotnie – inne nieco smutne, ale są też poważne, bo w grę wchodzi wojna…

Wojna o jedzenie, a konkretnie o kostki cukru pozostawione przez ludzi na łące, po pikniku. Puszkę z tymi smakołykami znalazły czarne mrówki oraz ich pasażer na gapę – biedronka. Postanawiają zabrać zdobycz do swojego mrowiska, lecz droga do niego okazuje się trudna, daleka i niebezpieczna. A w trakcie ich wędrówki pechowo trafiają na „gang” czerwonych mrówek, które postanawiają zaatakować czarnych przedstawicieli i odebrać im pożywienie.

Rozpoczyna się więc niemała wojna. Jedni i drudzy nie chcą się poddać i dzielnie walczą, wytaczając coraz to większe działa, między innymi w postaci: wyrzutni wykałaczek, widelca, bomb z musujących tabletek aspiryny i patyczków do uszu, czy spray`u na owady. Walka jest naprawdę zacięta, bo czerwone mrówki są niezwykle agresywne i złowrogo nastawione.

Film ten  niewątpliwie zasługuje na uwagę, bo zachwyca nie tylko przedstawioną przyrodą, piękną muzyką, ale także solidną lekcją dotyczącą odwagi, wiary w siebie i przyjaźni, która nie zawsze jest oczywista – bo czy mrówka może przyjaźnić się z biedronką? ;-)

Naprawdę szczerze polecam zobaczyć tę animację, jest zupełnie czymś innym niż to, co najczęściej proponuje naszym dzieciom telewizja, Internet, czy kino. Moje dzieciaki ogromnie się zachwyciły i choć widziały tę bajkę już chyba trzy razy, ciągle tak samo głośno się śmieją. A ja razem z nimi! ;-)

 

P.s. Trafiłam na info, że film dostępny jest również z dubbingiem w wykonaniu Andrzeja Grabowskiego, który podobno psuje efekt tejże animacji. Dlatego zaznaczam, że mnie i moje dzieci zachwyciła wersja BEZ DUBBINGU i taką właśnie polecam!

 

Polski zwiastun:

 

Źródło zdjęć: www.vod.pl, www.canalplus.com, www.la-croix.com, www.institutfrancais-kinshasa.org

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Poradnikowe poniedziałki 7 października 2019

Jak suszyć grzyby: w piekarniku, suszarce, na słońcu, nad kuchenką, na kaloryferze

Jak suszyć grzyby, to pytanie, które w ostatnich dniach pojawia się bardzo często. To nie dziwi, bowiem pogoda sprzyja i w lasach mamy prawdziwy wysyp grzybów. Miłośnicy grzybobrania wnoszą je do domu całymi koszami. 

Zbieranie grzybów powoduje u nas wręcz euforię, bo piękne okazy dają satysfakcję, a miło jest nie tylko pochwalić się znaleziskiem, ale przerobić je na zimę.  O ile samo zbieranie jest kochane przez Polaków, tak druga część – czyszczenie i przerabianie lubimy już mniej. W piwniczce zawsze przyda się kilka słoiczków grzybów w zalewie octowej, ale gdy grzybobranie było wyjątkowo obfite, trzeba mieć pod ręką inny pomysł. Stąd też pytania, jak suszyć grzyby, by móc korzystać z nich przez wiele miesięcy w roku. 

Jak suszyć grzyby – od czego zacząć?

Przede wszystkim od przebrania i oczyszczenia grzybów. Należy sprawdzić, czy wszystkie grzyby należą do gatunków jadalnych – niestety nadal zdarzają się tragiczne  w skutkach pomyłki. Zawsze miejcie pod ręką porządny atlas grzybów z dokładnymi zdjęciami i opisami. Jeśli nadal nie macie pewności, co to za grzyb wpadł do koszyka, zostawcie go. Lepiej wyrzucić jeden za dużo, niż najeść się trucizny. 

Grzyby czyści się na sucho – nie należy ich płukać pod wodą. Fantastycznie sprawdza się sucha gąbeczka kuchenna, a jeszcze lepiej szczoteczka lub “miotełka” – ja mam taką silikonową do smarowania blachy olejem – świetnie wymiata z grzyba zanieczyszczenia. Z taką pomocą proces pójdzie znacznie szybciej. Miejsca zarobaczone, mocno obgryzione przez ślimaki, należy odciąć i wyrzucić. Oczyszczone grzyby pokrójcie na kawałki – nie za grube, by suszenie nie trwało zbyt długo, ani nie za chude, by np. nie pospadały z nici lub nie przypaliły się. Ja kroję grzyby na ciut mniejsze niż centymetrowej grubości kawałki i one suszą się pięknie i bez szwanku. Gdy macie już grzybki pokrojone, czas skorzystać z wybranej metody suszenia.

 

Jak suszyć grzyby w piekarniku?

Jak suszyć grzyby w piekarniku? Najpierw wyłóżcie blaszkę papierem do pieczenia, żeby grzyby nie przyklejały się do blachy. Rozłóżcie plasterki tak, by nie nachodziły na siebie. Rozgrzejcie piekarnik do ok. 50 stopni, z termoobiegiem i zostawcie uchylone delikatnie drzwiczki piekarnika – wilgoć musi mieć ujście. Co jakiś czas zerknijcie, jak proces przebiega. Im cieńsze plasterki, tym szybciej się suszą. Jeśli są grube – być może kilka godzin jednego dnia będzie zbyt mało, by idealnie wysuszyć zbiory. Jeśli nie doschły – na drugi dzień powtórzcie seans z piekarnikiem. Uważajcie na zbyt wysoką temperaturę, jeśli chcecie przyspieszyć suszenie –  możecie przypalić grzyby, które staną się gorzkie.  

Jak suszyć grzyby nad kuchenką?

Tu potrzeba odrobinę więcej cierpliwości, niż w przypadku wyżej wymienionych sposobów. A więc jak suszyć grzyby nad kuchenką? Kawałki grzybów należy nanizać na nitkę przy pomocy igły – tworzą się swoiste “korale”. Zaplączcie pętelkę z jednej i drugiej strony nitki tak, aby móc zahaczyć ją o okap, górę kuchenki, czy dwa haczyki przyczepione do wiszących szafek. Sznury grzybów nie mogą się ze sobą stykać i muszą wisieć w bezpiecznej odległości od płomieni, by się nie spaliły. Odpalcie ogień i przypilnujcie, by cały czas grzał, ale nie stwarzał żadnego zagrożenia. To metoda dla osób uważnych i mających dużo czasu na doglądanie ognia, bo z płonącymi palnikami nie ma żartów. 

Jak suszyć grzyby w suszarce do owoców i warzyw?

To chyba najszybszy i najprostszy sposób. Po prostu wyłóżcie przygotowane kawałki na tackach tak, by nie nachodziły na siebie, zerknijcie do instrukcji i postępujcie zgodnie ze wskazówkami w niej zawartymi. Pewne szczegóły mogą się różnić w zależności od producenta i typu urządzenia. 

jak suszyć grzyby

Jak suszyć grzyby na kaloryferze?

Sezon grzewczy już ruszył, więc najczęściej  kaloryfery w domach są gorące. To źródło ciepła także można wykorzystać do suszenia grzybów. Jeśli jest ich niewiele, możecie rozłożyć je na kaloryferze nanizane na nitkę lub rozłożone na kartce papieru technicznego. Gdy jest ich więcej, “od biedy” wykorzystajcie worek z tkaniny. Wrzućcie do niego grzyby i powieście lub połóżcie na żeberkach. Niestety często trzeba przewracać grzyby w worku, żeby zbyt długo nie przylegały do siebie, bo będą pleśniały. To dość ryzykowna metoda, ale pamiętam ją doskonale z domu mojej Babci.

Jak suszyć grzyby na słońcu?

To prosta, ale nie zawsze skuteczna metoda. Po pierwsze dni muszą być ciepłe i suche – musicie też mieć przewiewne miejsce, w którym grzyby zostaną wyłożone lub powieszone w słońcu. Dobrze jest ułożyć je na sitach lub gazie/tetrze, by wilgoć miała ujście z każdej strony. Ponieważ z październiku słońce nie jest mocne, proces może trwać wiele dni, i jeśli nie będziecie przewracać grzybów, mogą spleśnieć.  

jak suszyć grzyby

Kiedy grzyby są już suche?

Grzyby muszą być suche jak ten przysłowiowy pieprz, by nadawały się do przechowania. Sprawdźcie w palcach, czy są suche i sztywne – pod naciskiem powinny się kruszyć. Do pojemników wkładamy je wtedy, gdy całkowicie wystygną. Tylko takie przetrwają wiele miesięcy szczelnie zamknięte w puszce czy słoju.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Desery 5 października 2019

Błyskawiczne i dziecinne proste babeczki cytrynowe

Czy Waszym dzieciom zdarza się mieć zachciankę na coś słodkiego, a w dodatku żeby same ją przygotowały? Nam się zdarza, wówczas szukam jakiegoś szybkiego i łatwego deseru. Czasem zdarza się, że zachcianka jest dość mocno sprecyzowana i brzmi – upieczmy sobie babeczki. A po dalszych konsultacjach dochodzi chęć na cytrynowe babeczki. Tym sposobem w sobotnie południe powstały nasze babeczki cytrynowe, wykonane prawie w 100% przez moje dzieci, dlatego nie omieszkam powiedzieć, że są to dziecinnie proste i ekspresowo szybkie babeczki cytrynowe. Macie chwilkę i zachciankę? To do dzieła!

Składniki:

  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki cukru pudru – jeśli lubicie więcej słodyczy dajcie trochę więcej
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 115 g masła – może też być margaryna lub opcja pół na pół
  • 2 całe jajka
  • 3/4 szklanki jogurtu naturalnego lub maślanki
  • skórka otarta z 2 cytryn
  • 1 łyżka soku z cytryny

Najlepiej gdyby wszystkie składniki były w temperaturze pokojowej, wówczas jest pewność, że babeczki ładnie wyrosną. 

  1. Piekarnik nagrzewam do 180*C i biorę się za robotę.
  2. Masło ucieram z  cukrem na jasną, puszystą masę. Robię to zwykłym mikserem, tak jest wygodnie i szybko. Jak masa jest biała i puszysta dodaję po jednym jajku i nadal miksuję. Po chwili dodaję skórkę z cytryny i sok, i jeszcze króciutko miksuję. 
  3. Do osobnej miski przesiewam mąkę i proszek do pieczenia. Do masy maślanej dodaję na zmianę mąkę z proszkiem i jogurt lub maślankę. Za każdym razem mieszam delikatnie łopatką do połączenia. Jeśli ciasto jest zbyt gęste można dodać jeszcze 2-3 łyżki jogurtu lub maślanki. Dodam, że nie musi ono być lejące. Moje jest dość zwarte. 
  4. Papilotki ułożone w formie lub silikonowe foremki do muffinek, napełniam do 3/4 wysokości. Wkładam do nagrzanego piekarnika i piekę 25-30 minut, do tzw. suchego patyczka i ładnie przyrumienionej góry. Wyjmuję, pozostawiam do ostygnięcia – u nas nie wszystkie zdążyły wystygnąć:-) Pysznie wyglądają i smakują z cytrynowym lukrem.

Dodam, że po upieczeniu są wilgotne, zwarte, zółciutkie i pięknie pachną! Będą świetnie się prezentowały na niedzielnym stole, jako przekąska do kakao, a nawet spiszą się na szkolnym kiermaszu:)

Smacznego!

p.s. Radzę zrobić od razu podwójną porcję.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close