Podróże 31 lipca 2020

Władysławowo 2020. Byłam, widziałam. Internet kłamie!

Gdybym się słuchała radia, telewizji i internetu, to tegoroczne wakacje spędziłabym w domu. Rzekomo nad morzem, a we Władysławowie szczególnie, miało być tłoczno, drogo i zimno. Jak było? Jak zwykle – za krótko! 

 

Władysławowo 2020 – noclegi 

Nie umiem powiedzieć, czy ceny różnią się od zeszłorocznych. Ja zapłaciłam tyle samo co rok temu i tyle samo zapłacę za rok. Cena wynegocjowana, pokój typu studio już się buduje, za rok ma na mnie czekać. To efekt nocowania od trzech sezonów w tym samym miejscu. No i uroku osobistego naszej rodziny oczywiście ;-) Za jedną osobę płacę 40 złotych, ale pobyt trwa dłużej niż tydzień. Gdyby było mniej dni, to cena byłaby wyższa. 

Internet twierdzi, że ceny noclegów w pokojach gościnnych zaczynają się od 35 zł. Nie wiem, ile w tym prawdy. Za to wiem, że domek przy plaży w miesiącach wakacyjnych kosztuje 400 zł za dobę, więc ten… da się tanio, da się drogo, zależy kto czego i jak szuka. 

Drogie jedzenie? No bez przesady! 

Ten, kto wypisuje w sieci, że we „Władku” nie da się tanio zjeść, chyba tam nie był. Ewentualnie ma nadmorski biznes gdzie indziej i chce wykosić konkurencję. W smażalni, w której ja się stołuję, codziennie była oferta obiadu za 20 złotych. Podobne propozycje widywałam w innych miejscach. Przy czym obiad to była zupa dnia, jakieś mięso z ziemniakami i surówką oraz kompot. Za ryby płaci się więcej, ale… niewiele więcej. Za zestaw z dorszem, frytkami i surówką płaciliśmy 26 złotych. Najdroższy był chyba halibut – 31 zł za zestaw. Przy czym były to naprawdę spore ryby, a nie ilości symboliczne. Pizza wegetariańska, całkiem spora – 20 złotych. Zestawy śniadaniowe to koszt rzędu kilkunastu złotych. Ceny w sklepach spożywczych standardowe. 

Drogo jest w miejscach najbardziej obleganych, czyli fast foodach. Za zapiekankę trzeba zapłacić 17 złotych, przynajmniej tam, gdzie ja kupowałam. Ponoć kebab też jest drogi, tego nie wiem. Za to wiem, że piwo w smażalniach podrożało bardzo i to ono winduje rachunki. 

Gofry (nie zjeść gofra nad morzem to grzech!) kosztują od 4 złotych za suchy do bodaj 14 za najbardziej wypasiony, czyli z bitą śmietaną i owocami. Mój kosztował 13, ale widziałam miejsca, gdzie było drożej. 

Drogo jest na plaży u tych chłopaków, co chodzą i krzyczą, że mają popcorn, gotowaną kukurydzę, mrożoną kawę, naczosy i inne bzdury. Sałatka owocowa, która mieści się w kubku na koktajl, kosztowała 12 złotych i składała się głównie z pokrojonego w kostkę arbuza. Za naczosy także musiałam dać 12 złotych. Wniosek? Na plażę trzeba chodzić z własnym jedzeniem. 

Domyślam się, że w restauracjach, w których kelnerzy noszą fraki, też nie jest tanio, ale tylko się domyślam, bo tam nie bywałam. 

W barze, w którym ja jadałam, dezynfekowano stoliki po każdym gościu. Dodatkowo przy wejściu wisiał pojemnik z płynem do dezynfekcji. Kelnerzy nosili maseczki. O innych barach, smażalniach i jadłodajniach ciężko mi się wypowiadać, ale obstawiam, że też dezynfekują. Jeśli nie z potrzeby serca i dla bezpieczeństwa, to z obawy przed zamknięciem obiektu przez Sanepid :P 

Władysławowo 2020 – plaża 

Plaża jak plaża. Czysta, posprzątana, zadbana. Ratownicy na miejscu. Czy jest tłok? Moim zdaniem rok temu był większy. Faktycznie są ludzie na plaży, są i w wodzie, ale o miejsce na plaży jest łatwo, nawet blisko wody. Nie ma ścisku. Podobnie jest na ulicach. Są ludzie, owszem, ale mam porównanie do lat ubiegłych i wiem, że w tym roku rekord frekwencji nie zostanie pobity. Gospodarze, u których mieszkałam, mówili, że to nie jest dobry sezon i to mimo tego, że nie wszyscy właściciele pokojów gościnnych w tym roku je wynajmują. Po prostu nie przyjechało tyle ludzi co zawsze. 

Czy plażowicze zachowują zalecany dystans? Nikt się o to specjalnie nie stara, ale parawany robią swoje. Te dwa metry odległości od koca do koca jednak są. Raz tylko nam się zdarzyło, że ktoś się położył tuż za naszym parawanem, wręcz do niego przytulił. Bardzo się zdziwił, jak go zwijaliśmy :P 

Wypożyczalnie leżaków działają normalnie, gdyby to kogoś interesowało. Na plaży w Chłapowie (dzielnica Władysławowa) były darmowe Toi-Toi’e. Informacja dla stałych bywalców: nie da się wejść na plażę przez Centralny Ośrodek Sportu. 

Niemniej ogólnie ludzi jest sporo i nie wszyscy noszą maseczki w sklepach, a na ulicy i plaży to praktycznie nikt. Jeśli zależy Wam na pandemicznej izolacji, to jednak omińcie Władysławowo. 

Nad morzem jest zimno? No nie we Władysławowie!

Okej, okej, upałów faktycznie nie było. Takich prawdziwych upałów, od których się umiera z gorąca nawet na plaży i bez parawanu. No nie było. Ale było ciepło, a w słońcu nawet bardzo ciepło. Ja przemierzałam miasto w krótkich spodenkach i nie stroniłam od plaży. I nawet się opaliłam! 

Zdradzę Wam tajemnicę. Nad morzem może być nawet 18°C, byle świeciło słońce. I wtedy jest naprawdę ciepło. Ja przy takiej pogodzie pływałam. 

Jak nie ma słońca to faktycznie – morze tylko dla amatorów i miłośników Bałtyku. Tak. Macie rację. Dla mnie. A jak do kompletu wieje, to jest bardzo zimno i trzeba mieć kurtkę na plaży. Co nie znaczy, że nie weszłam do wody. Oczywiście, że weszłam i to nawet z syrenką. I powiem Wam jeszcze, że ten moment, kiedy nade mną zamknęła się fala, był wart tej odwagi i przełamania pierwszego wrażenia, że zaraz zamarznę. Tak naprawdę będę za tym uczuciem tęsknić cały rok. Fala na twarzy to jest to, mówię Wam! I co tam zimno, co tam chmury :P 

Władysławowo 2020 – atrakcje 

Mam zamiar napisać o tym obszerniej, więc tu tylko wspomnę. W mieście naprawdę jest co robić, nawet jak nie ma pogody. Niestety tu warto chwilami złapać się za kieszeń, bo różnorakie atrakcje są drogie. No ale to atrakcje, można, ale nie trzeba. Z tańszych mogę polecić Muzeum Iluzji i Muzeum Motyli w Domu Rybaka. Za taras widokowy też warto zapłacić, aczkolwiek na górny poziom nie zostaniecie wpuszczeni. Kwarantanna :-( 

Zdjęcie: Pixabay 

 

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
MirellaMałgorzata Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Małgorzata
Gość
Małgorzata

Jesteśmy we Wladku, to kolejny nasz pobyt. Ludzi wydaje mi się, że mniej niż w latach poprzednich, ceny jak zawsze, zależy kto co chce robić i gdzie jeść, pogoda dzisiaj słaba, zimno i trochę deszczu, ale to uroki polskiego morza, mimo wszystko jest super, urlop, plaża, odpoczynek. Pozdrawiam, zgadzam się z autorką powyższego tekstu.

Ciąża 30 lipca 2020

Drugi miesiąc ciąży – jakie zmiany następują u mamy i dziecka?

Drugi miesiąc ciąży to czas, w którym najczęściej kobiety dowiadują się, że zostaną mamami. W ciągu czterech tygodni następują bardzo intensywne zmiany przede wszystkim u zarodka. Jeszcze ciąży nie widać, ale przyszła mama może w pełni odczuwać różne dolegliwości. 

Drugi miesiąc ciąży – co się dzieje tydzień po tygodniu?

Drugi miesiąc ciąży liczymy od 5. do 8. tygodnia — jest to środek pierwszego trymestru. W tym czasie następuje wiele zmian, które dotyczą przede wszystkim dziecka, a także kobiety ciężarnej. 

5. tydzień ciąży

Po upływie pierwszego miesiąca ciąży dziecko, określane mianem zarodka, zadomowiło się w macicy na dobre. Ważne substancje potrzebne do życia otrzymuje z woreczka żółtkowego, z którego będzie korzystał do około 12. tygodnia ciąży — wtedy wytworzy się łożysko, które rozwinie się w pełni do 20. tygodnia. W 5./6. tygodniu ciąży serce zarodka, które posiada dwie komory, podejmuje pracę.

6. tydzień ciąży

W 6. tygodniu pojawia się zbudowany z chrząstki kościec oraz kształtują się najważniejsze organy, takie jak: wątroba, nerki, mózg. Proces ten nazywa się organogenezą. Pracę podejmuje układ nerwowy i krwiobieg. Zarodek mierzy ok. 0,5 cm długości, a na jego głowie można zauważyć dwie czarne plamki, które są zaczątkiem oczu. 

7. tydzień ciąży

Organy malucha nadal się rozwijają, wykształca się także pępowina, która będzie łączyć dziecko i mamę aż do chwili porodu. Zauważalne są na twarzy dziecka nozdrza, a w mózgu powstają struktury, które przekształcą się w lewą i prawą półkulę.

8. tydzień ciąży

Intensywny rozwój trwa. Zarodek coraz mniej przypomina literkę C, jego ciało zaczyna się nieco prostować. Głowa, która jeszcze nie przypomina głowy dziecka, stanowi połowę długości jego ciała. W mózgu tworzy się kora mózgowa, zaczynają się także wytwarzać synapsy — połączenia między komórkami nerwowymi. Wykształcają się także palce u dłoni i stóp z liniami papilarnymi. Zarodek mierzy on już 1,5 cm długości i nieustannie porusza się w wodach płodowych, choć przyszła mama nie może jeszcze poczuć tych ruchów.

Drugi miesiąc ciąży to czas, w którym nadal niezwykle istotne dla rozwijającego się zarodka jest regularne przyjmowanie kwasu foliowego przez przyszłą mamę. Dzięki temu minimalizuje się ryzyko powstania rozszczepu kręgosłupa. 

O czym przyszła mama powinna pamiętać?

Wizyta u lekarza

W drugim miesiącu ciąża nie jest jeszcze widoczna, ale mogą pojawić się lub nasilić już istniejące objawy, takie jak na przykład: zgaga, mdłości, senność czy gorsze samopoczucie. Pomiędzy 8. a 12. tygodniem kobieta powinna zgłosić się do lekarza ginekologa, który będzie prowadził jej ciążę. Na pierwszej wizycie ciążowej ginekolog wypisze skierowanie na potrzebne badania, założy również kartę ciąży. W tym czasie nie należy brać na własną rękę żadnych lekarstw, a dotychczas przyjmowane należy skonsultować z lekarzem prowadzącym ciążę.  

Dieta w ciąży

Niezwykle ważna jest odpowiednio zbilansowana dieta, która powinna dostarczyć wszelkich potrzebnych substancji odżywczych, a szczególnie takich jak: żelazo, wspomniany wyżej kwas foliowy, kwas omega-3, białko, witaminę D. Ciężarna powinna pić także więcej wody (najlepiej mineralnej/źródlanej nisko lub średnio zmineralizowanej), ponieważ organizm potrzebuje jej teraz więcej niż przed ciążą. Warto wypijać 6 – 8 szklanek wody dziennie.

Samopoczucie

Drugi miesiąc ciąży dla kobiety może się okazać czasem, w którym górę wezmą emocje, pojawi się pewna niestabilność. Należy pamiętać, że w organizmie panuje burza hormonalna, która wpływa na samopoczucie przyszłej mamy. Ciężarna może zaobserwować u siebie huśtawkę emocjonalną od radości, po przerażenie. To na szczęście tylko przejściowy stan.

Zobacz także ciąża: pierwszy miesiąc ⇔  trzeci miesiąc

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
W przedszkolu 28 lipca 2020

AllRight – nauka angielskiego dla dzieci

Rok 2020 wraz z pandemią przyniósł nam zamknięcie szkół i przedszkoli. W konsekwencji czego przeszliśmy na edukację zdalną. Dla mnie był to czas, kiedy odkryłam, że niektóre zajęcia dodatkowe mojego dziecka mogą z powodzeniem odbywać się w domu. Tak było z nauką języka angielskiego.

Nauka języka w domu okazała się idealnym rozwiązaniem. Dużym plusem była oszczędność czasu, który w innych okolicznościach trzeba poświęcić na dojazd. Kolejna zaleta to komfort uczenia się – we własnym pokoju jest swobodniej i bezpieczniej. Jestem pewna, że przy angielskim on-line zostaniemy na dłużej.

Dziś opiszę Wam moje wrażeniach na temat nauki angielskiego przez Internet w szkole dla dzieci AllRight.

BEZPŁATNE LEKCJE ONLINE NA IGTV i FACEBOOKU ALLRIGHT

W pierwszej kolejności odwiedziłam profil szkoły AllRight na Facebooku. Miłym zaskoczeniem były prowadzone dwa razy w tygodniu lekcje on-line dostępne dla wszystkich! Zawołałam syna i dwie moje siostrzenice, posadziłam dzieciarnię przed komputerem i włączyłam transmisję.

Prowadząca, Monika Sierra, szybko i swobodnie nawiązała relację z dzieciakami po drugiej stronie ekranu i w mgnieniu oka zainteresowała lekcją. Wciągnęła się nie tylko młodzież, ale i ja również, a najbardziej żywiołowo reagowała dziewięcioletnia Martynka. Zachęcona lekcjami na Facebooku postanowiłam zapisać Aleksa na bezpłatną indywidualną lekcję próbną.

Jeśli chcecie skorzystać z bezpłatnych lekcji on-line na Facebooku i Instagramie, to odbywają się w każdy wtorek i czwartek o godzinie 16:00.

BEZPŁATNA LEKCJA PRÓBNA ALLRIGHT

Na kilka godzin przed rozpoczęciem zajęć otrzymałam e-maila z przypomnieniem o lekcji wraz z linkiem do klasy. Aby skorzystać z lekcji online, wystarczy komputer, tablet lub telefon z kamerką i dostęp do Internetu. Przydadzą się też słuchawki i mikrofon. O ustalonej godzinie Aleks kliknął link i po chwili został połączony z nauczycielem.

Lekcja próbna trwała 25 minut i odbywała się w klasie interaktywnej, czyli intuicyjnej i prostej w obsłudze platformie edukacyjnej AllRight. W komputerze nie trzeba było instalować żadnej aplikacji, natomiast by skorzystać z zajęć na tablecie czy telefonie, konieczne byłoby ściągnięcie darmowej aplikacji z Google Play/App Store.

Po zalogowaniu Aleks spotkał się z panią Moniką – tą samą, którą znał już z lekcji na Facebooku. W indywidualnym kontakcie pani Monika jeszcze bardziej „urosła w oczach” mojego dziecka – był zachwycony zajęciami! Lektorka głównie mówiła po angielsku, ale w razie potrzeby wyjaśniała po polsku, dzięki czemu syn nie czuł się zakłopotany, gdy czegoś nie rozumiał. Aleks podczas lekcji dużo mówił, ale miał też czas na zabawę, a nawet — słyszałam na własne uszy — mój 11-latek śpiewał piosenkę. I w efekcie, Aleks chce jeszcze!

Dla mnie ważne jest to, że zajęcia prowadzone były na żywo, Aleks widział, słyszał i rozmawiał z lektorką. Miał możliwość ćwiczenia umiejętności konwersacji i płynności w mówieniu. A przecież pracując właśnie w ten sposób z nauczycielem, nabiera się pewności w komunikacji, uczy się swobody w posługiwaniu się językiem. Dużym plusem jest także to, że jest możliwość nauki o dowolnej godzinie i w dowolnym miejscu.

Warto skorzystać i zapisać się na darmową lekcję pokazową >>

KONTYNUOWANIE NAUKI ALLRIGHT

My na razie jesteśmy po lekcji próbnej – do skorzystania z której Was serdecznie namawiam.

Jeśli zdecydujemy się na dalszą naukę, to na stronie szkoły AllRight możemy przeczytać szczegóły programu nauczania i wybrać jeden z kilku dostępnych pakietów. Im więcej godzin lekcyjnych wybierzemy w ramach danego zestawu, tym pojedyncza lekcja wychodzi taniej.

W ramach każdego pakietu zajęć indywidualnych otrzymujemy tyle samo lekcji grupowych w klubach konwersacyjnych, gdzie dzieci rozmawiają na interesujące je tematy ze swoimi rówieśnikami z różnych krajów. Przełamują dzięki temu barierę językową, którą sama niestety odczuwam, i nabywają umiejętności konwersacji.

Ponadto za każde polecenie, gdy ktoś znajomy kupi pakiet zajęć, dostaje się prezenty – dwie godziny w bonusie dla nas i dwie dla znajomego!

To jeszcze nie koniec bonusów – dla Was – naszych czytelników mamy kod rabatowy: WROLIMAMY. Każda osoba, która zakupi pakiet zajęć korzystając z tego kodu, otrzyma dwie dodatkowe lekcje gratis.  

 

Tekst powstał w ramach współpracy ze szkołą języka angielskiego All right. Jest rzetelną recenzją naszych doświadczeń. 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close