Uroda 12 sierpnia 2020

Pielęgnacja stóp – pedicure w domowym zaciszu

Stopy każdego dnia narażone są na ogromny wysiłek, chociażby dlatego, że odpowiedzialne są za dźwiganie ciężaru naszego ciała. Poza tym pomagają nam wykonywać przeróżne czynności, pracę zawodową, a także pozwalają na aktywność fizyczną. Z tego względu codzienna higiena i odpowiednia pielęgnacja stóp to konieczność.

Należy to sobie uświadomić i myśleć o stopach, tak jak o innych częściach ciała, jak choćby o twarzy, czy dłoniach, którym zwykle poświęcamy sporo uwagi. Tym bardziej, że ze stopami często nie obchodzimy się delikatnie, z należytą troską. Wręcz przeciwnie, skazujemy je na noszenie (za)ciasnych i niewygodnych butów, na wysokim obcasie, a na dodatek wykonane ze sztucznych, nieprzewiewnych materiałów (podobnie bywa ze skarpetkami). Niestety to ma olbrzymi wpływ na stan stóp, które nie skrywają tego, jak je traktujemy.

Nieodpowiednia pielęgnacja objawia się najczęściej:

– suchą i zrogowaciałą (szorstką) skórą,

– popękanymi piętami,

– łuszczącym się naskórkiem,

– nadmierną potliwością i nieprzyjemnym zapachem,

– modzelami i odciskami,

– wrastającymi paznokciami,

– a także po prostu ogólnym, nieestetycznym wyglądem.

Lekceważenie higieny i pielęgnacji stóp sprzyja również rozwojowi różnych chorób, takich jak: drożdżyca, grzybica, czy brodawki. Aby temu zapobiegać i cieszyć się ładnymi oraz zdrowymi kończynami, trzeba o nie dbać każdego dnia. W razie potrzeby lub w ramach uzupełnienia naszych codziennych rytuałów, możemy korzystać z usług profesjonalistów, tzn. kosmetyczek/pedicurzystek lub podologów, którzy zajmują się nie tylko, pielęgnacją, ale też różnymi chorobami stóp i paznokci.

W każdym razie na co dzień powinniśmy zadbać o to, by nosić wygodne i przewiewne obuwie oraz skarpetki, z oddychających materiałów, w których stopy się nie przegrzewają i nie pocą. Należy zwrócić uwagę na prawidłową postawę całego ciała i wyeliminować ewentualne wady. No i bez wątpienia stopy należy myć codziennie, a nawet kilka razy dziennie – tak samo, jak myjemy twarz, zęby i dłonie.

Tak jak wspominałam, na pedicure można umówić się do profesjonalisty, a można też (w przypadku zdrowych stóp) wykonywać taki zabieg samodzielnie w domu – choć zazwyczaj najlepsze efekty uzyskuje się łącząc jedno z drugim. Wizyty u kosmetyczki, czy podologa zazwyczaj powtarzane są mniej więcej co pięć-sześć tygodni, w domu natomiast prywatne SPA dla stóp możemy serwować sobie częściej, np. raz w tygodniu. Na dodatek do jego wykonania nie potrzebujemy specjalnych i drogich kosmetyków, w dużej mierze możemy wykorzystać naturę i to, co mamy w domu ;) 

Pielęgnacja stóp – pedicure w domowym zaciszu – krok po kroku

    1. Zmycie z paznokci lakieru. 

 

  1. Kąpiel stóp

Moczenie stóp w letniej wodzie, przez około 10 minut,  z dodatkiem mydła, soli lub octu jabłkowego. Śmiało można wykorzystać sól kuchenną (morską) lub sodę oczyszczoną. Dobrym pomysłem jest także dodanie odrobiny oliwy z oliwek, a także ziół, np. szałwii, rozmarynu, mięty, rumianku, kory dębu, skrzypu polnego, bądź olejków eterycznych, jak choćby olejku lawendowego i z drzewa herbacianego, które wykazują właściwości antybakteryjne  i przeciwgrzybicze.

  1. Skrócenie paznokci

Skrócenie paznokci na prosto i nie za krótko – nieprawidłowe obcinanie paznokci, zbyt mocne ich przycinanie przy wałach paznokciowych (na brzegach) może doprowadzić do ich wrastania. Poza tym zbyt krótkie przycinanie umożliwia wnikanie drobnoustrojów pod płytkę. Ponadto odradza się używanie nożyczek oraz obcinaczek. Lepszą opcję stanowią cążki do paznokci, a także pilnik.

  1. Opiłowanie paznokci

Opiłowanie paznokci pilnikiem papierowym, średnioziarnistym (gradacja 180/220), w celu wygładzenia ich brzegu oraz nadania im odpowiedniego kształtu.

  1. Wygładzenie i wypolerowanie paznokci

Jeśli płytka paznokcia jest nierówna, ma brzydkie bruzdy, można ją delikatnie wygładzić specjalnym bloczkiem lub pilnikiem (o gradacji nie mniejszej niż 220), a następnie wypolerować polerką, by nadać jej zdrowy połysk.   

  1. Odsunięcie skórek

Delikatnie, patyczkiem lub dłutkiem przeznaczonym do tego celu (można je kupić w drogeriach) usuwamy skórki narastające na płytkę. Nie zaleca się ich wycinania, a już na pewno nie samodzielnie w domu – zbyt mocne ich usuwanie może doprowadzić nie tylko do skaleczenia, ale także infekcji oraz urazów i trwałej deformacji paznokci.

  1. Peeling

W celu usunięcia zrogowaciałego naskórka, warto zrobić peeling, wykonując przy tym delikatny masaż. Niepotrzebne są do tego celu gotowe produkty, peeling można bowiem przygotować samemu w kuchni, z naturalnych produktów, między innymi z kawy mielonej lub cukru drobnoziarnistego i oliwy z oliwek. Poza tym dobrym i z pewnością najtańszym peelingiem jest chodzenie boso po piasku 😉

Do usuwania suchego i zgrubiałego naskórka można również użyć pumeksu – zmoczonego wodą i posmarowanego mydłem. Czynność tę należy wykonać delikatnie, nie dociskając mocno i nie trąc zbyt agresywnie. Na rynku dostępne są pumeksy syntetyczne oraz naturalne – wulkaniczne. Jedne i drugie, mają porowatą powierzchnię, w której zbiera się starty naskórek, dlatego też koniecznie trzeba je czyścić szczoteczką po każdym użyciu. Poza tym, pumeks, tak jak szczoteczka do zębów, powinien być używany przez jedną osobę.

Należy jednak pamiętać, że skóra stóp jest grubsza i twardsza w miejscach ich obciążenia, tzn. na piętach, zewnętrznych krawędziach i śródstopiu – taka ich natura, nigdy nie będą miękkie i delikatne jak pupcia niemowlaka ;-)  Nie powinno się więc nadmiernie złuszczać tych partii, bo może się to przyczynić do szybszego rogowacenia, czyli do odwrotnego efektu.

  1. Opłukanie i osuszenie stóp

Opłukanie stóp i dokładne ich osuszenie, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc między palcami.

  1. Malowanie paznokci

Przed malowaniem paznokcie należy odtłuścić np. zmywaczem, inaczej lakier może spływać z płytki, nierównomiernie się rozprowadzać i szybciej ścierać.

  1. Wmasowanie kremu

Wmasowanie kremu nawilżającego, natłuszczającego lub odżywczego, z dodatkiem mocznika, kwasu mlekowego, mikrosrebra, gliceryny, lanoliny. Zamiast kremu, można też wykorzystać: masło Shea, masło kakaowe, olej z awokado, olej jojoba, olej z pestek śliwki, oliwę z oliwek, olej kokosowy. Na tak wypielęgnowane stopy można założyć bawełniane skarpety, dzięki którym (poprzez wytworzone ciepło) zaaplikowane produkty lepiej się wchłoną i głębiej będą penetrować skórę. 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Desery 11 sierpnia 2020

Ciasto banoffee pie bez pieczenia

Ciasto banoffee – pyszne, słodkie ciasto bez pieczenia, w którym każda warstwa smakuje obłędnie – to moje najnowsze odkrycie. Zaraz po tym, jak miałam okazję go spróbować, postanowiłam sama przyrządzić i okazało się, że jego przygotowanie jest chyba najłatwiejsze z wszystkich mi znanych ciast.

Ciasto banoffee — jak łatwo się domyślić, nazwa pochodzi od połączenia słów „banana” i „toffee”.  Ale wiem z doświadczenia, że to deser nie tylko dla miłośników karmelu i bananów, bo mój syn tych ostatnich nie lubi, a ciasto… uwielbia. Jego niewątpliwą zaletą jest to, że jest bez pieczenia, więc nie trzeba włączać piekarnika, co w letnie upały jest zbawienne.

Dobra, szkoda czasu na gadanie. Sprawdźcie, czy macie w domu, wszystkie potrzebne składniki ;)

Ciasto banoffee – składniki: 

(używam okrągłej formy o średnicy 28 cm)

280 g kruchych ciasteczek (mogą być herbatniki, kakaowe herbatniki, ciasteczka pełnoziarniste itp.)

100 g masła

puszka masy kajmakowej

3 banany

pół cytryny lub limonki

500 ml śmietanki kremówki 30%

opcjonalnie: serek mascarpone, gorzka czekolada, cukier waniliowy

Ciasto banoffee – przygotowanie:

  1. Herbatniki rozdrabniam za pomocą blendera na „piasek”.
  2. Roztapiam pół kostki masła.
  3. Łącze rozkruszone ciasteczka z masłem.
  4. Dno formy wykładam papierem do pieczenia i wykładam na nie masę ciasteczkową, którą „oblepiam” mocno dociskając całe dno i boki tortownicy.
  5. Tak przygotowany spód wkładam na ok. godzinę do lodówki.
  6. Po schłodzeniu wykładam warstwę masy kajmakowej.
  7. Następnie na masie krówkowej układam pokrojone w plastry (ok. 0,5 cm grubości) banany. I skrapiamy je sokiem z cytryny (żeby nie zbrązowiały).
  1. Śmietanę ubijam razem z cukrem waniliowym (ciasto i tak jest słodkie, więc możecie pominąć dodanie cukru do bitej śmietany). Do sztywnej śmietany dodaję serek mascarpone (można, nie trzeba).
  2. Tak przygotowaną masę wykładam na banany i można posypać startą gorzką czekoladę.
  3. Wstawiam na noc (ale  spokojnie wystarczą dwie godziny) do lodówki.

Smacznego! Gwarantuje, że ciasto nie doczeka kolejnego dnia ;)

Zdjęcia: Basia

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Podróże 7 sierpnia 2020

Władysławowo. To możesz zobaczyć, ale wcale nie musisz

Władysławowo to nie tylko morze i plaża, chociaż nie oszukujmy się – przede wszystkim to. Ale w mieście jest też kilka innych atrakcji, które można zobaczyć. Dziś przedstawię Wam trzy – moim zdaniem nieobowiązkowe. Cena ma prawo odstraszyć, a zabawa jest raczej krótka. 

Władysławowo – Motylarnia 

Do Motylarni trafiliśmy zupełnym przypadkiem. Nie mieliśmy jej w planach i nawet nie wiedzieliśmy, że istnieje! Szczerze mówiąc, nie widziałam nigdzie w mieście żadnych reklam. No ale ja nie przyglądam się specjalnie mocno plakatom, więc faktycznie – mogłam przeoczyć. 

Duży, biały namiot, w którym mieści się Motylarnia stoi w dość nietypowym (tak mi się wydaje) miejscu. Teoretycznie ma adres: ul. Hryniewieckiego 2, ale nie sugerujcie się nim. Zamiast tego wybierzcie się na spacer wzdłuż portu, lewym deptakiem, na pewno traficie. 

Władysławowo

W Motylarni jest gorąco. W końcu mieszkają w nim motyle tropikalne, a te muszą mieć odpowiednie warunki. W związku z tym na dłuższą metę trudno tam wytrzymać. Raczej nie planujcie, że spędzicie sobie pół dnia wśród motylków. Pół godziny to naprawdę dużo w tych warunkach. Jeśli liczycie na spektakularne widowisko, powinniście wybrać się z wizytą w godzinach przedpołudniowych. Ponoć wtedy motyle są najbardziej aktywne. My byliśmy koło siedemnastej i były trochę ospałe. Niemniej udało się zrobić kilka ciekawych zdjęć i nakręcić filmiki. 

W cenie biletów (moim zdaniem do tanich nie należą, normalny – 19 zł, ulgowy – 15 zł) dostajemy przewodnika, który sam z siebie się nie narzuca, ale można go męczyć pytaniami. Jak ktoś nie chce, to nie trzeba. Za to na pewno warto zabrać ze sobą aparat fotograficzny lub dobry telefon. Jest co uwieczniać! 

Władysławowo

Powiem Wam jeszcze, że po pół godziny przebywania w tym miejscu człowiek łapie (krótkotrwałą na szczęście) obsesję. Ponieważ trzeba bardzo uważać, by nie zrobić motylom krzywdy – patrzeć pod nogi, nie wykonywać gwałtownych ruchów, uważać, bo motyle potrafią siadać na ludziach lub przelatywać blisko – pół godziny w tym miejscu sprawiło, że baliśmy się zrobić krok, zanim się nie upewniliśmy, że możemy. Na deptaku musiało to dziwnie wyglądać :P 

 

Władysławowo – Wystawa żywych pająków i skorpionów 

Niestety nie pamiętam, ile zapłaciliśmy za wystawę pająków, a internet nie chce współpracować. W banku też nie ma śladu po tej płatności, więc możliwe, że płaciliśmy gotówką. W internecie znalazłam ceny sprzed roku: normalny – 10 zł, ulgowy – 5 zł. Mam jednak wrażenie, że było nieco drożej. 

Władysławowo

Wystawa pająków nie zachwyciła nas tak bardzo, jak kolorowe motyle i to nie dlatego, że pająki są mniej atrakcyjne. Zabrakło kontaktu bezpośredniego, a pochowane w gablotach owady były słabo widoczne. Ponoć jeszcze rok temu można było brać je do ręki, ale niestety – w tym roku jest to niemożliwe. Pandemia

Sama wystawa jest raczej mała, mieści się w jednej dużej sali plus kilka gablot stoi na korytarzu. I to wszystko. Niemniej jest ciekawa, aczkolwiek nie zwala z nóg. 

Władysławowo

Czy polecam? Powiem tak, można iść, można nie iść. Kto lubi robale, na pewno będzie miał powody do zachwytu. Wystawa mieści się w domu parafialnym, z prawej strony kościoła, przy ul. Żeromskiego 32. 

 

Władysławowo – Domek Do Góry Nogami 

Właściwie nie wiem, czy to jest atrakcja sezonowa, czy całoroczna, ale podejrzewam, że jednak sezonowa. Mieści się na terenie wesołego miasteczka, które raczej poza sezonem nie działa, a tak ściślej na terenie Centralnego Ośrodka Sportu przy ul. Sportowej 13. Raczej go nie przegapicie. Uprzedzam tylko, że po drodze trzeba obejrzeć masę straganów. 

Władysławowo

Domek Do Góry Nogami jest dokładnie tym, co sugeruje jego nazwa. Stoi na głowie, a dokładniej na dachu. Wszystko w nim jest do góry nogami, co jeszcze nie byłoby takie straszne, ale tam nic nie trzyma pionu ani poziomu, co już jest straszniejsze. Nie wiem dlaczego, ale w tym miejscu błędnik głupieje niesamowicie. Już po kilkunastu minutach przebywania w domku człowiek ma wrażenie, że cały świat się buja, a domek lada moment się przewróci. Serio, jak podeszłyśmy z Duśką bliżej okna, to wydawało nam się, że domek się przechyla! Niestety uciec szybko się nie da, bo ciężko zachować równowagę. 

Władysławowo

Przy ustalaniu ceny znowu się posłużyłam internetem, ale chyba tym razem nie wprowadził mnie w błąd. Bilet normalny kosztuje 11 zł, ulgowy 9 zł. Może tak być. Czy to jest dużo? Biorąc pod uwagę, że cała zabawa trwa kilkanaście minut, to trochę tak. Z drugiej strony – po wyjściu z domku, dopóki nie przejdziemy przez bramkę, możemy do niego wrócić. Niemniej drugi raz nie jest tak spektakularny. 

 

Zdjęcia: Mirella

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close