Podróże 4 sierpnia 2020

Wrocław – atrakcje. Udany i bezpieczny wypoczynek

Moja rodzina, podobnie jak większość z Was, w tym roku zrezygnowała z wakacyjnych dalekich, zagranicznych wypraw i postawiła na wypoczynek w kraju. Ostatnio dzieliliście się swoimi obserwacjami, jak po macoszemu właściciele hoteli i pensjonatów traktują zalecenia dotyczące bezpieczeństwa w związku z COVID-19. My odwiedzając Wrocław, mieliśmy dużo więcej szczęścia – Novotel Wrocław City zdał egzamin na maksymalną liczbę punktów.

Novotel Wrocław City odwiedziliśmy ponownie po trzyletniej przerwie i byliśmy mile zaskoczeni jego metamorfozą. Gruntowny remont objął chyba wszystkie zakamarki budynku – jest nowocześnie, ładnie i dosłownie pachnie nowością.

Na ścianach wygodnych pokoi pojawiły się tapety z wrocławskimi krasnoludkami. Bardzo fajny pomysł, nawiązujący do miasta, które przyjechaliśmy zwiedzić.

Dzieci w hotelu traktowane są w sposób wyjątkowy. Specjalnie dla nich powstał plac zabaw, dzięki któremu rodzice mogą się relaksować w ogrodzie lub delektować kawą siedząc w hotelowej restauracji. Aleks natomiast spędzał większość czasu na grze w piłkarzyki. Małolatów w hotelu było dużo, ale ich obecność nie była w ogóle odczuwana – o dziwo było spokojnie i cicho, ale nie wiem czyja to akurat zasługa 😉 I uwaga, dzieci do lat 16 mają bezpłatne noclegi wraz ze śniadaniami.

Opiszę Wam jeszcze króciutko, jaka niespodzianka czekała na naszego syna zaraz po przyjeździe. Na łóżku w jego pokoju rozłożony był plan zagadki detektywistycznej. Jego zadanie polegało na odnalezieniu na terenie hotelu i przylegającego do niego ogrodu, ukrytych krasnoludków. Które dziecko nie lubi takich wyzwań? Aleks bardzo, a więc z entuzjazmem podszedł do wykonania misji.

Wspomnę jeszcze o jednym ważnym atucie, który docenią właściciele zwierzaków. My na czas wyjazdu znaleźliśmy opiekę dla naszych trzech kotów, ale posiadacze czworonogów są w hotelu mile widziani wraz ze swoimi pupilami. Podczas naszego pobytu widzieliśmy kilku zadowolonych futrzastych gości hotelu.

Wracając do kwestii bezpieczeństwa, o których wspomniałam na samym początku – w Novotelu Wrocław City czuliśmy się po prostu bezpiecznie. Tabliczki o zdezynfekowanych miejscach można było zobaczyć dosłownie wszędzie, jak również pracowników obsługi, którzy dokładnie odkażali stoliki, oparcia itp. Cały personel hotelu miał maseczki lub przyłbice, nigdy nie brakowało też w dozowniku preparatu do dezynfekcji rąk. Podobał mi się sposób wydawania śniadania w formie szwedzkiego stołu. Wszystkie produkty były podawane przez bardzo sympatyczną i pomocną obsługę kelnerską, a goście hotelowi stali w niewielkiej kolejce, zachowując bezpieczne odległości.

Podsumowując, pobyt w Novotel Wrocław City przyniósł nam nie tylko dużo przyjemności i relaksu, ale co równie ważne – poczucie bezpieczeństwa, jak w domu.

I choć na miejscu spędzało się czas miło i wygodnie, to oczywiście każdego dnia ruszaliśmy na podbój stolicy Dolnego Śląska. W tym roku staraliśmy się zobaczyć inne, nowe miejsca niż podczas ostatniej wizyty, o której możecie przeczytać tutaj.

A co w tym roku zwiedzaliśmy we Wrocławiu?

  1. Ostrów Tumski

Cudowne, klimatyczne miejsce w samym centrum Wrocławia, na które dostaliśmy się przechodząc przez Most Tumski. Jest to najstarsza, zabytkowa część miasta z urokliwymi uliczkami i zaułkami. Pierwszego dnia dotarliśmy tu późniejszą porą i czekaliśmy na zachód słońca. Wtedy to zapalane zostają liczne tradycyjne gazowe latarnie i dopiero robi się nastrojowo.

  1. Wrocławski Latarnik

Gazowe latarnie codziennie tuż przed zmrokiem zapalane są przez najprawdziwszego latarnika w czarnej pelerynie i meloniku. Jest to super atrakcja, na którą nie tylko my liczyliśmy. Na tajemniczego pana przed katedrą czekała niemała grupka turystów. Gdy tylko się pojawił i zapalił pierwszą latarnię, wszyscy w ciszy, by nie przeszkadzać mu w pracy, ruszyli za nim. Nam to podążanie ludzi za idącym latarnikiem skojarzyło się z filmem Forrest Gump 😉. Latarnik każdego dnia pokonuje taką samą trasę — przemieszcza się na Plac Katedralny i zapala tamtejsze latarnie, potem przechodzi dalej w boczne uliczki. Jeśli chcecie spotkać latarnika z Ostrowa Tumskiego, wybierzcie się na spacer tuż przed zmrokiem, wtedy zaczyna on swój obchód, który trwa około godziny.

  1. Panorama Wrocławia z wieży katedry pw. św. Jana Chrzciciela

Podczas ostatniego naszego pobytu oglądaliśmy panoramę miasta z Mostku Pokutnic w kościele św. Marii Magdaleny na rynku (45 m wysokości). Tym razem wjechaliśmy windą na taras widokowy na wieży katedry pw. św. Jana Chrzciciela również na Ostrowie Tumskim (97 m wysokości). Warto, bo widok naprawdę robi wrażenie. Polecam sprawdzić, w jakich godzinach można skorzystać z tej atrakcji. Bilet rodzinny (rodzice plus dziecko) to koszt 24 zł plus 7 zł za każdą następną pociechę.

  1. Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego

Leniwe niedzielne popołudnie spędziliśmy w ogrodzie botanicznym. Niesamowite jest to, że będąc w centrum miasta, zostawiliśmy jego zgiełk i przekraczając bramę, znaleźliśmy się nagle w zielonej, cichej oazie. W ogrodzie naprawdę można się wyciszyć i odpocząć wśród ferii kolorów, zapachów, czy szumu pluskającej wody. Na terenie ogrodu usytuowano różne ławki, stoliki – gdzie można usiąść, zrelaksować się, czy coś przekąsić. Można tak siedzieć i siedzieć, wsłuchując się w odgłosy przyrody lub własne myśli. Z ogrodu botanicznego przywieźliśmy sobie słodką pamiątkę — słoik miodu lipowego.

Koszt biletu rodzinnego to 40 zł.

  1. Kolejkowo

Jesteśmy ze Śląska, więc nieraz odwiedzaliśmy Kolejkowo w Gliwicach, wrocławskie – zwiedzaliśmy pierwszy raz i oczywiście zauroczył nas ten miniaturowy świat. Pochylaliśmy się nad każdą scenką, by dokładnie przyjrzeć się najdrobniejszym szczegółom oraz wyłapać humorystyczne detale. W Kolejkowie co jakiś czas na kilka minut zapada zmrok – oświetlenie ściemnia się, zapalają się latarnie i światła w oknach domów, kamienic oraz… znicze na cmentarzu. Można wtedy podglądnąć co dzieje się we wnętrzach sklepów, różnego rodzaju zakładów, hoteli i mieszkań. We wrocławskim Kolejkowie przy wielu ekspozycjach znajdują się przyciski, które uruchamiają przeróżne dodatkowe funkcje, np. włączają telewizor w jednym z domów, odblokowują dźwig czy uaktywniają dźwięki zwierząt. Swoje miejsce znalazły tam lokalne perełki architektoniczne – m.in. Dworzec Świebodzki, kamienice wrocławskiego rynku, obserwatorium meteorologiczne na Śnieżce, Karkonoskie Tajemnice w Karpaczu.

Było super, zresztą to jest taka atrakcja, gdzie zawsze doskonale bawią się duzi i mali.

Dorosły za wstęp zapłaci 23 zł, a dziecko – 17 zł.

  1. Stary Cmentarz Żydowski

Z naszej trójki to najbardziej mi zależało na zobaczeniu tego szczególnego miejsca. Bardzo żałuję, że nie udało nam się zarezerwować oprowadzenia z przewodnikiem, które odbywa się tylko raz w tygodniu, w niedzielę o godzinie 10.00 i z racji pandemii liczba miejsc ograniczona jest do 20. Zwiedziliśmy go na własną rękę (bilet rodzinny to koszt 30 zł).

Cmentarz z wszystkich stron otoczony jest wysokim murem. Przekraczając bramę, cofamy się do XIX wieku, znika dźwięk samochodów przejeżdżających nieopodal. Zieleń – drzewa, paprocie, bluszcze tworzą jego wyjątkowy nastrój. Większość nagrobków ma kształt pionowych płyt, znajduje się tu także wiele pięknych pod względem architektonicznym grobowców rodzin, które przede wszystkim usytuowane są przy murach nekropolii. Cechą charakterystyczną żydowskich cmentarzy są symbole na pomnikach związane z zawodem zmarłego, charakterem śmierci, wiekiem. Pochowanych tu jest wiele znanych Żydów nie tylko z Wrocławia, ale i z różnych części Europy. Jeśli interesują Was takie miejsca, Muzeum Sztuki Cmentarnej na pewno zrobi na Was wrażenie.

  1. Ogród Ossolineum

To miejsce na mapie Wrocławia, które łatwo przeoczyć, a znajduje się w ścisłym centrum miasta, więc szkoda tam nie wdepnąć na chwilkę. Ten barokowy ogród mieści się na dziedzińcu Ossolineum, tworzą go przystrzyżone żywopłoty oraz marmurowe zdobienia. Można tu usiąść na jednej z ławek i odpocząć. Ogród o 20.00 jest zamykany, ale można go podziwiać przez bramę od ulicy Szewskiej, gdyż jest pięknie podświetlony latarniami. Wejście jest darmowe.

Jeżeli chodzi o nasze wrażenia, to znowu mamy uczucie, że nasze nogi muszą jeszcze we Wrocławiu zawitać. Oprócz zwiedzania nowych miejsc, znowu odwiedziliśmy rynek, zoo i fontannę multimedialną. Przywieźliśmy piękne wspomnienia oraz mnóstwo zdjęć.

Mimo że robiliśmy kilkadziesiąt tysięcy kroków dziennie, to i tak wiele miejsc, jeszcze zostało przez nas nieodkrytych. Mam nadzieję, że ta oraz moja wcześniejsza relacja zachęci Was do odwiedzenia stolicy Dolnego Śląska.

Bardzo dziękujemy Novotel Wrocław City za zaproszenie. Gdybyśmy przyznawali swoje gwiazdki, Hotel otrzymałby komplet rekomendacji!

 

Zdjęcia: Basia Heppa-Chudy

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Podróże 31 lipca 2020

Władysławowo 2020. Byłam, widziałam. Internet kłamie!

Gdybym się słuchała radia, telewizji i internetu, to tegoroczne wakacje spędziłabym w domu. Rzekomo nad morzem, a we Władysławowie szczególnie, miało być tłoczno, drogo i zimno. Jak było? Jak zwykle – za krótko! 

 

Władysławowo 2020 – noclegi 

Nie umiem powiedzieć, czy ceny różnią się od zeszłorocznych. Ja zapłaciłam tyle samo co rok temu i tyle samo zapłacę za rok. Cena wynegocjowana, pokój typu studio już się buduje, za rok ma na mnie czekać. To efekt nocowania od trzech sezonów w tym samym miejscu. No i uroku osobistego naszej rodziny oczywiście ;-) Za jedną osobę płacę 40 złotych, ale pobyt trwa dłużej niż tydzień. Gdyby było mniej dni, to cena byłaby wyższa. 

Internet twierdzi, że ceny noclegów w pokojach gościnnych zaczynają się od 35 zł. Nie wiem, ile w tym prawdy. Za to wiem, że domek przy plaży w miesiącach wakacyjnych kosztuje 400 zł za dobę, więc ten… da się tanio, da się drogo, zależy kto czego i jak szuka. 

Drogie jedzenie? No bez przesady! 

Ten, kto wypisuje w sieci, że we „Władku” nie da się tanio zjeść, chyba tam nie był. Ewentualnie ma nadmorski biznes gdzie indziej i chce wykosić konkurencję. W smażalni, w której ja się stołuję, codziennie była oferta obiadu za 20 złotych. Podobne propozycje widywałam w innych miejscach. Przy czym obiad to była zupa dnia, jakieś mięso z ziemniakami i surówką oraz kompot. Za ryby płaci się więcej, ale… niewiele więcej. Za zestaw z dorszem, frytkami i surówką płaciliśmy 26 złotych. Najdroższy był chyba halibut – 31 zł za zestaw. Przy czym były to naprawdę spore ryby, a nie ilości symboliczne. Pizza wegetariańska, całkiem spora – 20 złotych. Zestawy śniadaniowe to koszt rzędu kilkunastu złotych. Ceny w sklepach spożywczych standardowe. 

Drogo jest w miejscach najbardziej obleganych, czyli fast foodach. Za zapiekankę trzeba zapłacić 17 złotych, przynajmniej tam, gdzie ja kupowałam. Ponoć kebab też jest drogi, tego nie wiem. Za to wiem, że piwo w smażalniach podrożało bardzo i to ono winduje rachunki. 

Gofry (nie zjeść gofra nad morzem to grzech!) kosztują od 4 złotych za suchy do bodaj 14 za najbardziej wypasiony, czyli z bitą śmietaną i owocami. Mój kosztował 13, ale widziałam miejsca, gdzie było drożej. 

Drogo jest na plaży u tych chłopaków, co chodzą i krzyczą, że mają popcorn, gotowaną kukurydzę, mrożoną kawę, naczosy i inne bzdury. Sałatka owocowa, która mieści się w kubku na koktajl, kosztowała 12 złotych i składała się głównie z pokrojonego w kostkę arbuza. Za naczosy także musiałam dać 12 złotych. Wniosek? Na plażę trzeba chodzić z własnym jedzeniem. 

Domyślam się, że w restauracjach, w których kelnerzy noszą fraki, też nie jest tanio, ale tylko się domyślam, bo tam nie bywałam. 

W barze, w którym ja jadałam, dezynfekowano stoliki po każdym gościu. Dodatkowo przy wejściu wisiał pojemnik z płynem do dezynfekcji. Kelnerzy nosili maseczki. O innych barach, smażalniach i jadłodajniach ciężko mi się wypowiadać, ale obstawiam, że też dezynfekują. Jeśli nie z potrzeby serca i dla bezpieczeństwa, to z obawy przed zamknięciem obiektu przez Sanepid :P 

Władysławowo 2020 – plaża 

Plaża jak plaża. Czysta, posprzątana, zadbana. Ratownicy na miejscu. Czy jest tłok? Moim zdaniem rok temu był większy. Faktycznie są ludzie na plaży, są i w wodzie, ale o miejsce na plaży jest łatwo, nawet blisko wody. Nie ma ścisku. Podobnie jest na ulicach. Są ludzie, owszem, ale mam porównanie do lat ubiegłych i wiem, że w tym roku rekord frekwencji nie zostanie pobity. Gospodarze, u których mieszkałam, mówili, że to nie jest dobry sezon i to mimo tego, że nie wszyscy właściciele pokojów gościnnych w tym roku je wynajmują. Po prostu nie przyjechało tyle ludzi co zawsze. 

Czy plażowicze zachowują zalecany dystans? Nikt się o to specjalnie nie stara, ale parawany robią swoje. Te dwa metry odległości od koca do koca jednak są. Raz tylko nam się zdarzyło, że ktoś się położył tuż za naszym parawanem, wręcz do niego przytulił. Bardzo się zdziwił, jak go zwijaliśmy :P 

Wypożyczalnie leżaków działają normalnie, gdyby to kogoś interesowało. Na plaży w Chłapowie (dzielnica Władysławowa) były darmowe Toi-Toi’e. Informacja dla stałych bywalców: nie da się wejść na plażę przez Centralny Ośrodek Sportu. 

Niemniej ogólnie ludzi jest sporo i nie wszyscy noszą maseczki w sklepach, a na ulicy i plaży to praktycznie nikt. Jeśli zależy Wam na pandemicznej izolacji, to jednak omińcie Władysławowo. 

Nad morzem jest zimno? No nie we Władysławowie!

Okej, okej, upałów faktycznie nie było. Takich prawdziwych upałów, od których się umiera z gorąca nawet na plaży i bez parawanu. No nie było. Ale było ciepło, a w słońcu nawet bardzo ciepło. Ja przemierzałam miasto w krótkich spodenkach i nie stroniłam od plaży. I nawet się opaliłam! 

Zdradzę Wam tajemnicę. Nad morzem może być nawet 18°C, byle świeciło słońce. I wtedy jest naprawdę ciepło. Ja przy takiej pogodzie pływałam. 

Jak nie ma słońca to faktycznie – morze tylko dla amatorów i miłośników Bałtyku. Tak. Macie rację. Dla mnie. A jak do kompletu wieje, to jest bardzo zimno i trzeba mieć kurtkę na plaży. Co nie znaczy, że nie weszłam do wody. Oczywiście, że weszłam i to nawet z syrenką. I powiem Wam jeszcze, że ten moment, kiedy nade mną zamknęła się fala, był wart tej odwagi i przełamania pierwszego wrażenia, że zaraz zamarznę. Tak naprawdę będę za tym uczuciem tęsknić cały rok. Fala na twarzy to jest to, mówię Wam! I co tam zimno, co tam chmury :P 

Władysławowo 2020 – atrakcje 

Mam zamiar napisać o tym obszerniej, więc tu tylko wspomnę. W mieście naprawdę jest co robić, nawet jak nie ma pogody. Niestety tu warto chwilami złapać się za kieszeń, bo różnorakie atrakcje są drogie. No ale to atrakcje, można, ale nie trzeba. Z tańszych mogę polecić Muzeum Iluzji i Muzeum Motyli w Domu Rybaka. Za taras widokowy też warto zapłacić, aczkolwiek na górny poziom nie zostaniecie wpuszczeni. Kwarantanna :-( 

Zdjęcie: Pixabay 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Małgorzata
Małgorzata
3 miesięcy temu

Jesteśmy we Wladku, to kolejny nasz pobyt. Ludzi wydaje mi się, że mniej niż w latach poprzednich, ceny jak zawsze, zależy kto co chce robić i gdzie jeść, pogoda dzisiaj słaba, zimno i trochę deszczu, ale to uroki polskiego morza, mimo wszystko jest super, urlop, plaża, odpoczynek. Pozdrawiam, zgadzam się z autorką powyższego tekstu.

Ciąża 30 lipca 2020

Drugi miesiąc ciąży – jakie zmiany następują u mamy i dziecka?

Drugi miesiąc ciąży to czas, w którym najczęściej kobiety dowiadują się, że zostaną mamami. W ciągu czterech tygodni następują bardzo intensywne zmiany przede wszystkim u zarodka. Jeszcze ciąży nie widać, ale przyszła mama może w pełni odczuwać różne dolegliwości. 

Drugi miesiąc ciąży – co się dzieje tydzień po tygodniu?

Drugi miesiąc ciąży liczymy od 5. do 8. tygodnia — jest to środek pierwszego trymestru. W tym czasie następuje wiele zmian, które dotyczą przede wszystkim dziecka, a także kobiety ciężarnej. 

5. tydzień ciąży

Po upływie pierwszego miesiąca ciąży dziecko, określane mianem zarodka, zadomowiło się w macicy na dobre. Ważne substancje potrzebne do życia otrzymuje z woreczka żółtkowego, z którego będzie korzystał do około 12. tygodnia ciąży — wtedy wytworzy się łożysko, które rozwinie się w pełni do 20. tygodnia. W 5./6. tygodniu ciąży serce zarodka, które posiada dwie komory, podejmuje pracę.

6. tydzień ciąży

W 6. tygodniu pojawia się zbudowany z chrząstki kościec oraz kształtują się najważniejsze organy, takie jak: wątroba, nerki, mózg. Proces ten nazywa się organogenezą. Pracę podejmuje układ nerwowy i krwiobieg. Zarodek mierzy ok. 0,5 cm długości, a na jego głowie można zauważyć dwie czarne plamki, które są zaczątkiem oczu. 

7. tydzień ciąży

Organy malucha nadal się rozwijają, wykształca się także pępowina, która będzie łączyć dziecko i mamę aż do chwili porodu. Zauważalne są na twarzy dziecka nozdrza, a w mózgu powstają struktury, które przekształcą się w lewą i prawą półkulę.

8. tydzień ciąży

Intensywny rozwój trwa. Zarodek coraz mniej przypomina literkę C, jego ciało zaczyna się nieco prostować. Głowa, która jeszcze nie przypomina głowy dziecka, stanowi połowę długości jego ciała. W mózgu tworzy się kora mózgowa, zaczynają się także wytwarzać synapsy — połączenia między komórkami nerwowymi. Wykształcają się także palce u dłoni i stóp z liniami papilarnymi. Zarodek mierzy on już 1,5 cm długości i nieustannie porusza się w wodach płodowych, choć przyszła mama nie może jeszcze poczuć tych ruchów.

Drugi miesiąc ciąży to czas, w którym nadal niezwykle istotne dla rozwijającego się zarodka jest regularne przyjmowanie kwasu foliowego przez przyszłą mamę. Dzięki temu minimalizuje się ryzyko powstania rozszczepu kręgosłupa. 

O czym przyszła mama powinna pamiętać?

Wizyta u lekarza

W drugim miesiącu ciąża nie jest jeszcze widoczna, ale mogą pojawić się lub nasilić już istniejące objawy, takie jak na przykład: zgaga, mdłości, senność czy gorsze samopoczucie. Pomiędzy 8. a 12. tygodniem kobieta powinna zgłosić się do lekarza ginekologa, który będzie prowadził jej ciążę. Na pierwszej wizycie ciążowej ginekolog wypisze skierowanie na potrzebne badania, założy również kartę ciąży. W tym czasie nie należy brać na własną rękę żadnych lekarstw, a dotychczas przyjmowane należy skonsultować z lekarzem prowadzącym ciążę.  

Dieta w ciąży

Niezwykle ważna jest odpowiednio zbilansowana dieta, która powinna dostarczyć wszelkich potrzebnych substancji odżywczych, a szczególnie takich jak: żelazo, wspomniany wyżej kwas foliowy, kwas omega-3, białko, witaminę D. Ciężarna powinna pić także więcej wody (najlepiej mineralnej/źródlanej nisko lub średnio zmineralizowanej), ponieważ organizm potrzebuje jej teraz więcej niż przed ciążą. Warto wypijać 6 – 8 szklanek wody dziennie.

Samopoczucie

Drugi miesiąc ciąży dla kobiety może się okazać czasem, w którym górę wezmą emocje, pojawi się pewna niestabilność. Należy pamiętać, że w organizmie panuje burza hormonalna, która wpływa na samopoczucie przyszłej mamy. Ciężarna może zaobserwować u siebie huśtawkę emocjonalną od radości, po przerażenie. To na szczęście tylko przejściowy stan.

Zobacz także ciąża: pierwszy miesiąc ⇔  trzeci miesiąc

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close