Karmienie piersią – lepszy start dla malucha. Czy to mit?


Już na początku trzeba to powiedzieć – nie ma gwarancji, że dzieci urodzone drogami natury i karmione piersią będą zdrowsze niż te, które przyszły na świat przez cesarskie cięcie i były karmione mlekiem modyfikowanym. Prawdą jest jednak, że rodzaj porodu i karmienia ma znaczenie w jednej (choć nie jedynej), bardzo ważnej kwestii – kształtowaniu się mikroflory u dziecka. Dlaczego jest to tak ważne? I co zrobić, żeby zapewnić dziecku od samego początku dobry „pakiet bakterii” na nową drogę życia?

Po co mikroflora jelit?

Temat naszych bakterii jelitowych dopiero od kilku lat intensywnie interesuje naukowców i badaczy. Wcześniejsze podejście, że bakterie, które nas zasiedlają albo są patogenne, albo, w najlepszym razie neutralne już odeszło w niepamięć. Badania pokazują, że nasza mikroflora wpływa na znacznie więcej aspektów naszego życia niż tylko wspomaganie trawienia i oddziałuje na znacznie więcej organów niż tylko same jelita. Jedną z jej głównych i kluczowych ról jest wspomaganie i stymulowanie układu odpornościowego. Innymi słowy – gdyby nie nasze bakterie jelitowe układ immunologiczny nie mógłby działać prawidłowo. Są bakterie, które pełnią rolą ochronną – znane większości Lactobacillus i Bifidobacterium. Są też takie, które stymulują układ do działania, np. niepatogenne szczepy E.Coli. Dlaczego jednak mówimy o mikroflorze w kontekście porodu i karmienia?

Zdrowy start pełen bakterii

Często rodzice najbardziej obawiają się bakterii, widząc je jako chorobotwórcze zarazki, które zagrażają zdrowiu dziecka. Dlatego przyjęło się, że przedmioty dla niemowląt (smoczki, butelki) trzeba wyparzać, ubranka prać w wysokiej temperaturze itd. Niektórzy idą krok (albo dwa kroki) dalej i zaprzyjaźniają się z płynami dezynfekującymi, a nawet lampami do dezynfekcji, nie wspominając o zaleceniach (które można znaleźć na portalach dla rodziców czy forach) dotyczących cotygodniowego wyparzania zabawek. Uznaje się, że właśnie nadmierna higienizacja może być, obok zanieczyszczonego środowiska, nieprawidłowej diety i nadużywania antybiotyków, przyczyną rosnącej epidemii alergii.

Ogromny wpływ na „zasiedlenie” dziecka korzystną mikroflorą ma rodzaj porodu i karmienia. Podczas przechodzenia przez kanał rodny matki dziecko zasiedlane jest dobrymi, ochronnymi bakteriami, głównie mikroflorą ochronną: Lactobacillus i Bifidobacterium. W przypadku porodu przez cesarskie cięcie pierwsze bakterie zasiedlające noworodka pochodzą ze skóry matki, lekarskich fartuchów itd. Aby „odzyskać” prawidłową mikroflorę potrzebują około pół roku. Jest to prostsze, kiedy dziecko jest karmione piersią, ze względu na obecność probiotyków w pokarmie. Można znaleźć szereg badań, które pokazują, że mikroflora we wczesnym dzieciństwie ma wpływ na późniejsze zdrowie dziecka. Czy poród naturalny i karmienie piersią jest jednak takim „gwarantem” zdrowego startu?

Dobre praktyki dla mikroflory

Wspomniałam już, że oprócz rodzaju porodu i karmienia na rozwój mikroflory mają wpływ też inne czynniki. Dlatego nie można powiedzieć, że wystarczy urodzić drogami natury i karmić piersią, żeby dziecko było zdrowe. Podobnie jak nie można stwierdzić, że urodzone przez cesarskie cięcie i karmione mlekiem modyfikowanym jest skazane choroby. Mikrobiota zasiedlająca nasze jelita jest bardzo „czułym” ekosystemem, dlatego tak ważne jest, żeby dbać o nią od samego początku, przez całe życie. Odpowiednia dieta bogata w błonnik i prebiotyki (pokarm dla bakterii), unikanie niepotrzebnej antybiotykoterapii, ograniczenie wysokoprzetworzonej żywności i cukru – to wyzwania, które warto podjąć, również kiedy dziecko jest starsze. Poza tym pamiętajmy – nie wszystko trzeba wyparzać i sterylizować. Układ odpornościowy musi trenować! Dlatego dbajmy o mikroflorę, hartowanie i kontakt dziecka z bakteriami. To nasi naturalni sprzymierzeńcy.

 Joanna Dronka-Skrzypczak – prowadzi stronę dietaeliminacyjna.pl na której porusza najważniejsze zagadnienia dotyczące diety eliminacyjnej, mikroflory jelit, alergii pokarmowych. Autorka wielu artykułów na temat gotowania bez alergenów, probiotyków, mikrobioty. Współpracuje między innymi z Instytutem Mikroekologii w Poznaniu, magazynem Hipoalergiczni, magazynem Współczesna Dietetyka.

 

Dziękujemy Joannie za wsparcie naszej akcji #NaturalnieRazem!

NASZE RECENZJE

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
guest

3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Karolina Zieleźnik
8 lat temu

Mnie polozne w szpitalu tez probowaly zniechecic ale im sie nie udalo i w piatej dobie pojawilo sie mnostwo mleka 😉

Emilia Skuza
8 lat temu

Pamiętam. To jakby było wczoraj ? A teraz nasze dzieciaki takie duże ?

Kasia, mama Madzi
Kasia, mama Madzi
8 lat temu

Ha! Może rodziłyśmy w tym samym szpitalu? Mi próbowali wcisnąć, że Magdalena się nie najada. Raz bez mojej zgody ją dokarmili w pierwszej dobie. Poznałam po tym, że jej się ulało. Pielegniarka się wtedy przyznała. To moje pierwsze dziecko więc bałam się opierdzielić tą babke. Po cc pokarm ma prawo pojawić się później, a ja już w 2 dobie płakałam że mleko wolno leci i ” molestowałam” piersi laktatorem z polecenia pielegniarki i pediatry. Nie ominął mnie nawał, bo jak skoro sama napędzałam laktację. Co pielegniarka to inna opinia, 5 porad w ciągu dnia i każda inna. Kogo słuchać?? Okres… Czytaj więcej »

Zobacz kolejny artykuł

Feromony – poczuj to na własnej skórze


Pamiętacie film „Zakochani”? Główna bohaterka Zosia (Magdalena Cielecka) z mieszaniny różnych perfum oraz wydzieliny jakiejś tajemniczej odmiany „żuczka” otrzymuje miksturę, którą stosuje na skórę, aby wpływać na mężczyzn. W połączeniu z urokiem osobistym i zdolnościami negocjacyjnymi oraz dobrymi radami doświadczonej w temacie cioci, potrafi dla swoich klientów wynegocjować każdą umowę na świetnych warunkach, a dla siebie samej, drogie prezenty od zakochanych bez pamięci, bogatych facetów.

Owa substancja, o której piszę to feromony — związki semiochemiczne produkowane przez zwierzęta i rośliny. Służą one komunikacji, wabieniu płci przeciwnej oraz zwalczaniu konkurencji.
Według niektórych naukowców organizm ludzki również produkuje feromony. Jednymi z pierwszych doniesień, mających potwierdzić ich istnienie było badanie przeprowadzone przez zespół Marthy McClintock, sugerujące, że kobiety mieszkające razem, miesiączkują w jednym czasie właśnie ze względu na feromony produkowane przez ich organizmy. Wygląda na to, że nasz organizm potrafi spowolnić bądź przyspieszyć owulacje, tak by zrównać ją z innymi kobietami.

Ten sam zespół naukowców sugeruje w innych badaniach, że w pocie i oddechu mężczyzn znajdują się związki, które wpływają na ich postrzeganie przez kobiety. To by potwierdzały również badania, o których kiedyś czytałam. Polegały one na tym, że grupie kobiet dano męskie spocone podkoszulki. Każda z nich wybierała ten należący do mężczyzny najbardziej do niej pasującego pod względem biologicznym.

Abstrahując od wszelkich badań naukowców, coś jednak w tym jest. Mówi się przecież o „chemii”, która nas przyciąga do partnera, tym czymś, co zwraca naszą uwagę na tę, a nie inną osobę. W jej obecności czujemy… No właśnie, czasem to motylki w brzuchu, innym razem słodkie łaskotanie lub też “ściskanie w dołku”. Jakby tego nie nazwać, jedno jest pewne, zapach, który unosi się wokół drugiej osoby, ma z pewnością wpływ na to, jak ją postrzegamy. Może więc naukowcy mają rację, twierdząc, że człowiek również produkuje feromony, aby wpływać na innych…

Kiedy urodziło Ci się dziecko, jego zapach od razu był dla Ciebie cudowny prawda? Zapach moich dzieci — u każdego z nich inny, unikalny jest dla mnie najpiękniejszy na świecie. Z zamkniętymi oczami jestem w stanie powiedzieć, które z dzieci tak pachnie. Tak samo jest w przypadku mojego męża, wszędzie poznam zapach jego koszulki 😉
Czyli jednak coś w tym zapachu jest! Może zamiast sercem i rozumem wybieramy partnera nosem?

Jeśli czytaliście serię o przystojnym Greyu to zapewne pamiętacie jak Ana opisywała odurzający zapach Christiana, połączony z zapachem żelu pod prysznic. Ta mieszanka działała na nią pobudzająco. Pomyśl czy kiedykolwiek jakiś mężczyzna tak na Ciebie działał?

Okazuje się, że wiedzę o feromonach możemy wykorzystać, aby kreować naszą rzeczywistość. W zależności od celu, jaki chcemy osiągnąć, można wybrać spośród takich, które ułatwią nam kontakty osobiste z innymi ludźmi, będziemy sprawiali wrażenie pewniejszych siebie. Poprawią naszą atrakcyjność seksualną w oczach innych lub pokażą nas jako bardziej otwartych czy budzących zaufanie. Można je kupić między innymi tutaj: swiat-doznan.pl/feromony.

Wyobraźcie sobie Przedstawiciela handlowego, który używa feromonów. Jeśli wierzyć badaniom, jego skuteczność zapewne znacznie wzrośnie. Tym bardziej, że jak wynika z publikacji naukowców, działanie feromonów odbywa się poza naszą świadomością…

Jest wiele forów internetowych, na których można poczytać o skuteczności feromonów, o ich wpływie na atrakcyjność w oczach innych. Niektórzy piszą, że byli sceptyczni, ale zamówili na próbę i działa! Inni, że zachęceni reklamami postanowili wypróbować. Oczywiście większość użytkowników twierdzi, że nigdy nie miała problemów w kontaktach z innymi, ale to tak z ciekawości, żeby spróbować 😉

Może więc warto w nie zainwestować i dzięki temu mieć większy wpływ na swoje życie…
Pozostawiam to Waszej subiektywnej ocenie.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Milena Kamińska
8 lat temu

Coś w tym jest 😉

Zobacz kolejny artykuł

Najmądrzejsza w całej wsi


Piękna pogoda skłoniła mnie do dalszego spaceru z dziećmi do centrum miasta. Wyjątkowo zgodziłam się, by w ramach “dnia dobroci” wybrali sobie w sklepie po paczce chipsów. Tak, tych niezdrowych, ociekających tłuszczem chipsów. Szczerze mówiąc wolę, by raz na jakiś czas dostali to cudo ode mnie i bym wiedziała, ile tego zjedli, niż ciekawi zakazanego mieliby podjadać nie wiadomo co, częstowani cichaczem przez kolegów czy kuzynostwo.

Tak czy inaczej, zachowywali się dobrze, więc po załatwionych sprawunkach wybrali sobie po obiecanej paczce chipsów o smaku papryki i pizzy. Usiedliśmy na ławeczce w centrum, żeby nie jedli w biegu i prawie natychmiast rozbrzmiał nad moim uchem komentarz – “ja moim dzieciom nie pozwalam jeść takich świństw”. Podniosłam wzrok, przywitałam się grzecznie i zgodnie z prawdą wyjaśniłam, że ja zazwyczaj również nie, poza “wyjątkowymi dniami”.

To powinno zakończyć wszelkie dyskusje i pouczania dotyczące wychowywania / karmienia / pojenia dzieci. Tak się jednak nie stało. Ośmielona pani trzymając własne dziecko za rękę – nota bene, dzieciak łapczywie patrzył na chipsy moich dzieci – z naciskiem podkreśliła raz jeszcze, że ona nie truje swoich dzieci, jej mąż również im na to nie pozwala. I dalej mieliła ten sam temat, jakby nie zrozumiała mojego wcześniejszego komunikatu. Następnie odezwała się do mojego starszego syna – “ a colę też pijesz w domu?” No tego to jeszcze nie było! Bartek zaprzeczył, po czym dodał, że w domu nie ma coli. Na co troskliwa pani dodała – “a tatuś nie pozwala”? No szlag by to! Tatuś też nie pozwala! I na pewno nie szmugluje jej po pracy, w rękawie, do sekretnej lodówki schowanej w najciemniejszym kącie domu!

Najzwyczajniej w świecie miałam ochotę wepchnąć jej twarz w którąś z paczek tych chipsów! Od kiedy to osoby nieproszone, nieupoważnione mają prawo udzielać komukolwiek “dobrych” rad?! Ja sobie tego nie życzę, podobnie jak nie wnikam, czy rodzina którą mijam na spacerze jest wege, czy mięsożerna. Każdy odpowiada z osobna za zdrowie i dobro swoich najbliższych i na tym radziłabym się wszystkim nadgorliwym skupić.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
guest

11 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka Adam Kwiatkowscy

Napewno nie mowie zrob sobie potem pogadamy bo nie wiadomo dlaczego taka osoba nie posiada dzieci …ale jezeli wiem ze ktos juz posiada to mowie zobaczymy jakie twoje dziecko bedzie jak bedzie w wieku moich..

Agnieszka Adam Kwiatkowscy

Mnie wkurzaja zlote rady w momencie gdy widze ze dziecko tej osoby zachowuje sie jeszcze gorzej niz moje

Anitka Guza-Bielarz
8 lat temu

Mnie takie coś bardzo wkurza i zawsze mówię co myślę o wtrącaniu się w wychowanie … A że moje roczne dziecko czapki nigdy nie nosi to co chwilę słyszę dobre rady 😀

W roli mamy - wrolimamy.pl

ja chyba jestem „zbyt grzeczna” bo nie mam ochoty na przepychanki, ale czasem cierpliwości brak…

Sylwia Wojstroj
8 lat temu

Ja tam dobre rady przyjmuję do wiadomości ale czy się do nich stosuje? To jest już inna kwestia.

Aneta Błąd
8 lat temu

„A colę też pijesz”? Ha ha ale mnie ten artykuł rozbawił A propo wtrynania się w cudze życie… przypomniała mi się sytuacja jak kiedyś mojemu synowi marzył się „kojbajn”. W czasie gdy mój jedynak przeżywał swoje pierwsze dni w przedszkolu poszliśmy z mężem do miasta w poszukiwaniu „kojbajnika”. Rozmawiamy głośno w rossmanie na dziale z zabawkami, w pewnym momencie wtrąca się kobieta (obca baba) i życzliwie doradza gdzie można znaleźć owy kombajn. Podziękowali, już wychodzą… ale NIE!!! Musiała dodać na odchodne „no ja nie wiem…. ja tak swoich dzieci nie rozpieszczałam. Niedobrze jest tak zaspokajać wszystkie zachcianki dzieci. Później rozpieszczone… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Aneta Błąd

o rany…. i tak ni z gruchy, ni z pietruchy….

Aneta Błąd
8 lat temu
Reply to  Aneta Błąd

Dokładnie. Dlatego byliśmy tak zszokowani ☺ Tak mnie zatkało że nic nie powiedziałam a baba odeszła. Później mój mąż pomyślał że dobrze taką zagiąć i powiedzieć np. „wie pani… moje dziecko leży na onkologii, proszę iść do niego i przekazac mu że się rozmysliłam i nie kupię mu kombajnika o którym tak marzy” Trochę brutal ale myślę że drugi raz by się babsko nie wpierniczało w czyjeś zakupy.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Aneta Błąd

Aneta brutal, jak nic, baba by chyba kalpy szybko nie podniosła z podłogi. Choć lepiej takiego hard argumentu nie podnosić.

Karolina Bylina
8 lat temu

Bezczelna baba. Moge nie dawac ale jak ktos daje to jego sprawa. Moge sobie pomyslec ale bez przesady.

Karolina Bylina
8 lat temu

Szczerze to juz dawno przestalam sie przejmowac glupimi radami. Duzo bardziej mnie wq jak mowie do dziecka ze np nie pojdzie na plac zabaw bo np jest za mokro a ktos mowi jak zrobisz cos tam to cie wezme na plac zabaw. I to przy mnie

Zobacz kolejny artykuł

Dzieci są najcudowniejsze, gdy choć przez chwile są cicho. O sztuce słuchania


Drażni Cię, gdy osoba, do której mówisz, na Ciebie nie patrzy? A mogłaby, gdyby chciała. Uniemożliwia jej to telefon, komputer, albo inne niezbędne w tym momencie urządzenie lub zajęcie. A mnie jeszcze bardziej denerwuje, gdy obserwuję niektórych rodziców małych dzieci.

Zastanawiałam się, czy znów poruszać ten temat, bo wiele razy wspominałam o tym między wierszami. No bo ile razy można odkrywać Amerykę? Przecież to oczywiste, że dzieci potrzebują uwagi rodzica! Ile bym dała, żeby wszyscy o tym wiedzieli, nigdy nie zapominali i zawsze stosowali. Bez wyjątku, łącznie ze mną.
Każde dziecko, bez względu na to, w jakim jest wieku, należy traktować z szacunkiem. Podstawową oznaką szacunku jest uwaga, jaką obdarza się inną osobę.

Tymczasem… Podekscytowany głosik woła „Mamo, zobacz!”, a w odpowiedzi słyszy mruknięcie „Ta, mhm”. Cieniutki głos się nie poddaje „Ale popatrz…!!!”, a słowa te odpijają się echem po placu zabaw. Mama burknie „Już…, zaraz…, momencik…”. I nie wiadomo, czy nie zdążyła, czy zapomniała, czy głosik się poddał.

Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Nie zdarzyło Ci się słuchać swojego dziecka jednym uchem? Zamiast teraz oceniać, czas na refleksję i przypomnienie, które każdemu z nas się przyda:

Wystarczy oderwać wzrok, pochylić się w kierunku dziecka, kiwnąć delikatnie głową. Ono będzie czuło, że to, co mówi, dla rodzica też jest ważne, gdy zareagujemy odpowiednim tonem głosu i spojrzeniem. Będzie wiedziało, że jest słuchane.

Zawsze reagujmy. Obojętność tu i teraz może pozostawić po sobie ślad, którego w tym momencie nie dostrzeżemy. Natomiast ani się nie obejrzymy, a dziecko nie będzie chciało nam już nic opowiedzieć i niczym się z nami nie podzieli. Żeby nie było tak, że naprawdę je zauważymy dopiero wtedy, kiedy zacznie sprawiać problemy. Maluchy, które czują, że rodzice wysłuchują je z pełną uwagą, wyrosną na dzieci, które będą chętnie rozmawiały o swoich sprawach z rodzicami w przyszłości. Czego sobie i Wam życzę 🙂

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close