Terroryści laktacyjni – kim są naprawdę?


Terroryzm to bardzo mocne słowo, niestety obecnie często spotykane we wszelakich mediach. Ostatnio słowo to dostało nowy przydomek “laktacyjny”. W internecie od pewnego czasu trwają walki o uznanie karmienia piersią w miejscach publicznych, toczą się spory w sprawie nowych zaleceń Ministra Zdrowia. Od dawna  trwa również debata na temat wyższości karmienia piersią nad butelką, i odwrotnie.

Kim są zatem terroryści laktacyjni?

Personel szpitala

Temat bliski mi czasowo. Trzy dni temu, na świat przyszła nasza córka. Dodam, że rodziłam siłami natury, a pierworodnego karmiłam piersią dwa lata. Zatem od początku nastawiona jestem na karmienie piersią.  Nie podejrzewałam jednak, że już w szpitalu spotkam się z takim terrorem.
Po pierwsze dowiedziałam się, że po kąpieli dzieci są dokarmiane sztucznie. Powiedziałam, że sobie tego nie życzę. Usłyszałam, że to dla dobra dziecka, bo lepiej przetrawi wody płodowe. “Uświadomiono” mnie, że mam mało mleka – dodam ze byłam zaledwie 12 godzin po porodzie. Następnego dnia rano, lekarz uznał, że poranna glukoza dziecka jest niska dlatego zlecił dokarmianie.
Może glukoza jest niska, może tego pokarmu nie jest jeszcze tak dużo, no ale przecież w dniu porodu jadłam tylko kolację – to ja się pytam z czego ma go być dużo? Poza tym, mała z czasem sama ustawi “pod siebie” laktację, pokarmu będzie tyle ile potrzeba.

Na koniec dodam tylko cytat położnej – “”bo jak się noworodka dokarmi to dłużej śpi i nie płacze” – wtf?

Ciocio-babcie, czyli bliższa i dalsza rodzina

Chyba każda z mam może podać przykłady, kiedy to wszelakie ciocie czy babcie próbowały wmówić, ze dziecko nie dojada, że trzeba dokarmić, bo przecież płacze.
Mnie też to spotkało przy pierwszym dziecku, ale dałam do zrozumienia, że to moje dziecko i znam je lepiej. Zresztą nie ma się im co dziwić bo kiedy one były świeżo upieczonymi mamami, królowało sztuczne mleko, jako najlepszy sposób karmienia dziecka. Od tego czasu na szczęście wiele się zmieniło i idzie, mam nadzieję, ku lepszemu.

Motłoch

News dnia – matka karmiąca została wyrzucona z centrum handlowego.  No ja się pytam – a gdzie miała go nakarmić, w toalecie? Mnie także zdarzało się karmić publicznie, zawsze robiłam to chowając się i zasłaniając to i owo. Nigdy nie wystawiałam się na widok publiczny z piersiami na wierzchu. Zgodzę się, że wielu panów może widok karmiącej matki z nagim kawałkiem piersi wprawić w zakłopotanie, ale czy to jest powód by zakazywać karmienia?  Proponuję na wzór jednego ze szwedzkich sklepów meblowych, zrobić pokój dla matki z dzieckiem. Tam będzie  można spokojnie malca przebrać, nakarmić.  Prócz tego zorganizować co jakiś czas miejsca specjalnie dla mam z dzieckiem, by mogły się schować przed sądnymi oczami.

Noworodek

Oj tak, to jest dopiero mały laktacyjny terrorysta – ale najwspanialszy jaki może być! Ciągle mu mało i jakby mógł to pierś mamy ssałby 24/24 h. Jest to wspaniałe uczucie wiedząc, ze można dać tej malej istocie fragment siebie, że jest to czas, którego nikt nam nie odbierze.

Ja poddaję się tylko tej małej terrorystce – mam nadzieję, że przed nami droga mlekiem i miodem płynąca.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
guest

18 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Milena kamińska
Milena kamińska
10 lat temu

Ja też przeżyłam terroryzm tylko że w moim przypadku było tak : ja chciałam karmić syn nie chciał złapać piersi ryczał wył z głodu nie chcieli dokarmić dokarmiałam po kryjomu i gdy nerwy opadły mały załapał o co chodzi i karmiłam 1.5 roku to w skrócie wcześniej pisałam wierszem moją historię. Poza tym karmiłam w muejscach publicznych dyskretnie ale nie przejmowałam się tym co mówią inni jeśli kogoś to gorszy to niech nie patrzy.

Magda
Magda
10 lat temu

Ja karmiłam 2,5 roku i nie widziałam w tym nic złego. W miejscach publicznych robiłam to dyskretnie. Największym problemem dla innych było chyba to, że tak długo córkę karmię. Ja czułam taką potrzebę, córka zresztą też i nie zamierzałam tego przerywać tylko i wyłącznie przez to, że inni na to krzywo patrzą. Poza tym w ostatnim czasie karmienia nie zdarzało nam się tego robić przy innych bo dostawała cycusia raczej w nocy kiedy się przebudzała i jak wracałam z pracy. NIkt tego nie widział ale wiedząc o tym był zniesmaczony. Zastanawiam się czasem czemu na matkę karmiącą dłużej niż pół… Czytaj więcej »

Rachela
Rachela
10 lat temu
Reply to  Magda

Ja znam jeszcze matkę, która karmi butelką bo taka jest moda…
Nie podjęła się próby karmienia piersią, bo nie chce być uwiązana – a czy nieustanne przygotowywanie mieszanki, wyparzenie to też przecież uwiązanie.

Joanna
Joanna
1 rok temu
Reply to  Rachela

Nie tobie to oceniać, niech każdy robi jak uważa. Nie ma jednej slisznej drogi tylko dlatego że Ty taką obrałaś. Karmiac piersia jesteś uwiązana a mieszankę może zrobić mama, tata dziecka i osoby do pomocy. Matka tez jest wazna a nawet najwazniejsza bo bez niej nie ma szczrsliwego dziexka. Terror to jest stosowany wobec kobiet ktore piersią nie karmią

Agnieszka
Agnieszka
10 lat temu

Miesiąc temu urodziłam bliźnięta i mialam podobne doswiadczenia w szpitalu. Nawet doradca laktacyjny nie bardzo wierzył że dam radę karmić bliźnięta, a ja jakoś karmię i nie mam zamiaru przestawać:)

Rachela
Rachela
10 lat temu
Reply to  Agnieszka

Przede wszystkim gratuluję 🙂
W karmieniu to nasze nastawienie jest najważniejsze, przykro, że mimo tylu badań personel nadal nie wierzy i woli uśpić na noc cały korytarz dzieci sztucznym mlekiem, niż co chwila biec do matek, które kolejny raz proszą jak przyłożyć dziecko.
Życzę dużo sił i wytrwania!

Alicja Malinowska
10 lat temu

Cztery razy pisałam komentarz i kasowałam. Dla mnie to temat cholernie bolesny i emocjonalny. Miałam chyba depresję poporodową. Próby karmienia piersią zamiast ją leczyć (jak to się niekiedy pisze) – pogłębiały. Temat rzeka.

Agnieszka Popławska
10 lat temu

„Terror laktacyjny” nie bardzo rozumiem co to oznacza?

Alicja Malinowska
10 lat temu

Tylko dwa tematy sprawiają, że matki w sieci idą na siebie z pochodniami – poród naturalny / cc i karmienie piersią / butelką 🙂 Dla mnie „terror” to nie zaakceptowanie wyboru matki.

Agnieszka Popławska
10 lat temu

Ale dlaczego terror „laktacyjny” a nie „butelkowy” albo „karmienia”?

Agnieszka Popławska
10 lat temu

W W roli mamy – wrolimamy.pl chcialas karmic piersia a wciskali Ci mm, gdzie tu „terror latkacyjny” w takim razie??

Alicja Malinowska
10 lat temu

Jest wiele niefajnych określeń o matkach karmiących butelką. Nie słyszałam jeszcze głosów potępienia za karmienie piersią (chyba, że w miejscu publicznym – fakt).

Zuzanna Aleksander
10 lat temu

A ja uważam wręcz odwrotnie. Matek karmiacych piersią jest dużo mniej w stosunku do karmiących butelką i to właśnie ta mniejszość jest terroryzowana. Mam 3 dzieci wszystkie karmilam naturalnie i nie raz zdarzało się że usłyszałam opinie matek niekarmiacych ze mleko to mogą dawac krowy, ze 9 miesiecy ciaglych wyrzeczeń wystarczy, ze nie chca byc uwiązane w domu, ze one to nie mleczarnia, ze chca szybko schudnac a przy karmieniu nici z tabletek itp. Tylko 13 % matek karmi 6 miesięcy. A co z resztą? Ja nikogo nie potepiam ale nie wierze ze 87 % nie ma pokarmu. Mam wiele… Czytaj więcej »

Joanna
Joanna
1 rok temu

Ale nie Tobie oceniać jak kto karmi dziecko. To że ktoś nie karmi piersią nie czyni go gorszym rodzicem. Znam dziewczynę ktora ma 7 letnia corkę, corka choruje non stop od czasu narodzi a byla karmiona do 3 rż. Nie ma reguły jak widać

Zuzanna Aleksander
10 lat temu

Gratuluję bo takie podejście powinno się zachwalać. Ale niestety w mediach i w życiu terror laktacyjny to „zmuszanie” matek do karmienia piersią.

Zuzanna Aleksander
10 lat temu

Ja miałam 3 razy cc. Po 1 i 3 porodzie karmiłam od razu i nie bylo potrzeby dokarmiania bo dziecko w pierwszych dobach nie potrzebuje się „najeść” ale bardzo potrzebuje bliskości mamy. Przy 2 porodzie byly komplikacje i mala musiala byc w inkubatorze wiec przez 2 pierwsze doby odciagalam i dawałam do butelki. U mnie nikt nie zmuszal mnie do dokarmiania byc moze to kwestia szpitala

Agnieszka Popławska
10 lat temu

No to przymuszanie do butelki to „terror butelkowy” a nie „lakacyjny”
Laktacja to karmienie piersia- terror lakacyjny jest wtedy kiedy mama kp terroryzuje mame mm a u Pani bylo odwrotnie- wiec uwazam ze to sformulowanie uzyla Pani blednie i nie na miejscu.

Alicja Malinowska
10 lat temu

Zuzanna, powinnyśmy się na znajomych wymienić. Nie znam żadnej matki butelkowej chyba 🙂

Zobacz kolejny artykuł

Choinka- drzewko świętami pachnące


Każde z obchodzonych w naszej kulturze świąt, ma jakieś symbole kojarzące się z nimi nierozerwalnie. Jak święta Wielkiej Nocy to święconka i zajączek, jak Boże Narodzenie, to oczywiście Mikołaj i choinka. I trudno większości  z nas sobie wyobrazić aby było inaczej, bo mimo postępujących zmian w obyczajowości, związani jesteśmy mocno z tradycją. I trudno się temu dziwić, skoro skojarzenia np. ze świątecznym drzewkiem są bardzo pozytywne.

Wyjątkowy żywiczny zapach zielonego drzewka długo unosi się w domu, prezenty piętrzą się pod jego rozłożystymi ramionami, a sam fakt przystrajania choinki wprawia nas w ciepły nastrój. I tak co roku, odkąd tylko sięgamy wstecz pamięcią. Ale mało kto wie, że bożonarodzeniowe drzewko, to dla Polaków całkiem “nowa” tradycja, której korzeni należy szukać tuż za zachodnią granicą.

Zwyczaj stawiania w domach ustrojonego bożonarodzeniowego drzewka przywędrował z protestanckich Niemiec, gdzie szczególnie propagował go ks Marcin Luter. I pewnie w Polsce choinka nie przyjęłaby się szerzej wraz z przełomem XVIII i  XIX wieku, gdyby nie rozbiory. Przez te 123 lata germanizacji, przenikały na polski grunt elementy protestanckiej tradycji, co szczególnie uwidoczniło się w miastach. Polska wieś dłużej broniła się przed obcym wpływem, będąc silniej zakorzenioną w katolickiej wierze i w obyczajach nie obytych w świecie chłopów. Zresztą na niektórych  wsiach jeszcze do początku XX wieku zachowała się rodzima tradycja tzw. podłaźniczki, będącej ozdobionymi gałązkami jodły, przystrojonymi i zawieszanymi pod strzechami chat.

Wracając do naszego drzewka, początkowo w swoich domach ustawiali je bogaci mieszczanie, następnie zwyczaj wywędrował “z salonów” do zwykłych mieszkań, gdzie choinka zagościła na dobre. Aby prezentowała się jeszcze piękniej, chętnie ją ozdabiano. Od wersji “skromnej” czyli papierowe wycinanki, słomiane ozdoby, wydmuszki oraz orzechy zawieszane na gałązkach, po wersję “de luxe” czyli wypiekane pierniczki, świeczki oraz bardziej wymyślne świecidełka i bombki. Tradycja kontra nowczesność – a wszystko wedle gustu i zamożności osoby ozdabiającej drzewko.

Kiedyś były dwie możliwości wyboru drzewka – jodła lub świerk, a teraz kupujemy to co zaoferują nam sprzedawcy –  już chyba nawet nie pytamy co to za iglak, byle był zielony i pachniał lasem.

W czasie trwania niezapomnianej Polski Ludowej, wielkim powodzeniem cieszyła się sztuczna choinka, często pokraczna i średnio ładna, ale przynajmniej nie zrzucała kłujących igieł.  Zresztą sama dobrze pamiętam święta w domu rodzinnym, gdzie takie “ustrojstwo” z zapałem obwieszałam bombkami. Z kolei u mojej babci była wielgachna choinka, która sięgała przystrojonym czubem samego sufitu – a w starych poniemieckich domach, sufity były naprawdę wysoko.

Tak czy inaczej, jakiego drzewka byśmy nie kupili, i w jaki sposób nie ustroili jego zielonych gałązek, niech choinka zawsze niesie nam miłe wspomnienia wspólnie spędzonych chwil z rodziną i wyjątkowych świąt Bożego Narodzenia.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
guest

13 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Barbara Heppa-Chudy
10 lat temu

Jaki iglak to podstawa – jodła, nawet jak zaschnie, to nie traci igieł.

A świerk pospolity niestety jest nietrwały i się sypie.
Nawet w donicy – podlewany, mało prawdopodobne by wiosną udało się go przesadzić do ogródka.

Najlepsza jest jodła kaukaska – długo piękna cieszy oko, a i jest szansa, że ta w doniczce może zostać z nami na lata 🙂

Joanna Nabakowska-Cieślak

jak co roku żywa:)

Anna Stefanek
10 lat temu

Jak choinka to tylko żywa…

Magda Chabierska
10 lat temu

u nas tez sztuczna… w moim mieszkaniu zywa choinka wytrzymuje max 7 dni…:( dodam, ze podlewam(zeby nie bylo:D) i grzejniki sa wylaczone…

Alicja Malinowska
10 lat temu

Sztuczna. Ta sama od trzydziestu lat 🙂 Jeszcze z domu moich dziadków 🙂

Marta Patrycja Tomasik

A to nasza 🙂 żywa… Pachnąca lasem 🙂

Edyta Skrzydło
10 lat temu

U nas jest sztuczna, ze wzgledow bezpieczeństwa przed moimi domowymi biegaczami 🙂

Milena Kamińska
10 lat temu

U nas żywa ubieraliśmy wczoraj a dzisiaj u dziadka też żywą. Radości było dużo. Jednak kupiliśmy ciętą bo już 2 razy zainwestowaliśmy w doniczce stała 4 dni w domu i tak się nie przyjęła. 🙁 Podobno podcinane są korzenie

Karolina Zaba
10 lat temu

Żywa jak co roku ❤️

Asia Jo
10 lat temu

u mnie sztuczna, ale pachnąca piernikami 🙂

Katarzyna Kuboszek
10 lat temu

U nas sztuczna.ale w domu rodzinnym jak.zawsze jodła

Weronika Kowalczyk
10 lat temu

Plastik zielony zwyczajny

Regina Adamiec Babula
10 lat temu

Jodła, nie wyobrażam sobie świąt bez żywej choinki 🙂

Zobacz kolejny artykuł

Dziewczynki na lewo, chłopcy na prawo – stereotypy płci w sklepie z zabawkami


Przeglądając gazetki reklamowe marketów, zatrzymajcie się dłużej na stronach z zabawkami.  Rzuci się Wam w oczy wyraźny podział: to dla dziewczynek, to dla chłopców. Zauważycie istniejące w naszym społeczeństwie tendencyjne, odmienne oczekiwania wobec chłopców i dziewczynek, które odbijają się echem na sklepowych półkach.

Niedawno abp Stanisław Gądecki w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” stwierdził – Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki – i rozpętał medialną burzę. Tymczasem w sklepie z zabawkami od  lat widać stereotypy ról płciowych – dziewczynki są przygotowywane do tego by dbać o swój wygląd i zajmować się domem, chłopcy – do myślenia, konstruowania, tworzenia. Wynika to z zupełnie innych oczekiwań wobec cech osobowości, zdolności, obowiązków domowych, ról społecznych i zawodowych.

Typowe stereotypy kobiecych ról społecznych, to rola gospodyni domowej, do której należy gotowanie, sprzątanie, pranie, prasowanie. Zobaczcie sami – na pudełkach z zestawami do sprzątania, gotowania, prania – pozują dziewczynki. I jeszcze zwróćcie uwagę, na tę szczególną kolorystykę zabawek – miniaturowe odkurzacze, zastawy obiadowe, kuchenne sprzęty są pastelowe, a najczęściej we wszystkich odcieniach różu.

kuchenka różówa1

kuchenka1

żelazko1

zestaw kawowy

sprzątanie1

żelazko2

Przyglądając się zabawkom i ich opakowaniom można wyłonić kilka typowo kobiecych zawodów: sprzedawczyni, kosmetyczka pracująca w salonie piękności, piosenkarka, pielęgniarka. Od najmłodszych lat można próbować nakierować dziewczynki na określoną drogę – powinny dbać o swoją urodę – przeglądać się w lusterku, robić piękne fryzury i makijaże.

mikrofon z dziewczynką

zakupy

toaletka-dla-dziewczynki

dziewczynka

Zajrzyjmy teraz do świata chłopców – małych inżynierów, wynalazców, strażaków, kierowców, naukowców. Budowanie, konstruowanie, obsługa narzędzi i skomplikowanych systemów – uczy chłopców rozwiązywania problemów, analitycznego myślenia i rozwija przestrzenną wyobraźnię. Co więc znajdziemy na półkach sklepu z zabawkami w dziale dla chłopców? Klocki, zestawy małych majsterkowiczów, pojazdy, mikroskopy i różnego rodzaju zestawy do przeprowadzania eksperymentów.

wynalazca

chemik

dzwigklocki

klocki1

chłopiec

Ciekawi mnie, jak zapatrujecie się na ten podział jako rodzice. Czy zależy Wam by Wasze dzieci nie przekraczały granic przypisanych ról do płci?

Czy wręcz przeciwnie – wychowujecie dzieci ponad tym zróżnicowaniem i nie widzicie nic złego w tym, że Wasz syn bawi się „w dom”, a córka w kierowcę rajdowego?

Dzieci są wolne od stereotypów, a to my, dorośli uczymy je schematów myślenia. Gdybyśmy chcieli przełamać stereotypy płci, to z dziewczynkami nie ma większego problemu – kupujemy zestaw klocków (co z tego, że z uśmiechniętym chłopcem na opakowaniu). Kłopot może pojawić się w przypadku, gdy chcemy kupić synowi wózek z lalką czy żelazko – musimy się natrudzić, by znaleźć w kolorze innym niż różowym.

Pamiętajmy o tym, że to przecież my – dorośli kupujemy dzieciom zabawki oraz że wpływ na dzieci poza zabawkowym biznesem ma to, jak maluchy wychowujemy, jakie role społeczne obserwują na co dzień. Czy kilkuletni chłopiec będzie chciał zabawkową pralkę? Są dwie strony medalu –  maluch widzi pewnie w reklamie, że pralkami bawią się dziewczynki, ale w jego domu jest inaczej, bo praniem zajmuje się tata. Nam rodzicom pozostaje przechwycić list do Św. Mikołaja i dowiedzieć się, o czym marzy nasze dziecko. Nie dajmy się więc zwariować – zabawki mają przede wszystkim cieszyć i bawić.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
guest

20 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Milena kamińska
Milena kamińska
10 lat temu

Nie patrzę na to jakie role są przypisane. Mój syn chciał kuchnie żelazko i dostał. Córka w tym roku chce samochodów policyjny z otwieranymi drzwiami i go dostanie. U mnie nie ma takuch stereotypów że facet jest od tego a kobieta od tego. Pomagamy sobie wzajemnie we wszystkich obowiązkach razem prasujemy gotujemy sprzątamy i razem wrzucamy węgiel kosimy i malujemy ściany itp

Alina Miazek
10 lat temu

My też postawiliśmy na karetkę dla naszej córeczki

Marta Bolesta
10 lat temu

Moj ma kuchnie :)))) sąsiadki wozkiem dla lalek tez nie pogardzi 😉

Dominika Małecka
10 lat temu

U mnie synek w tym roku od Mikołaja dostanie kucyka Pony więc raczej nie dzielę zabawek według płci

Olga Kłoda
10 lat temu

Moj synek tez ma kuchnie i lalke czerwony kapturek takze tez staram sie nie dzielic zabawek 🙂

Natalia Kapczuk
10 lat temu

U nas też nie ma podziału. Niko lubi i samochody i bawi się lalkami.

Magdalena Bryła
10 lat temu

Co Ty mlody sie wozkiem.kuzynki bawi wozi w.nim swoja.miki i przykrywa kolderka

Magda
Magda
10 lat temu

Nasza córka obecnie ma hopla na tle wszelkich pociągów, samochodów i nie widzę w tym nic złego. Kupujemy jej zabawki, którymi wiemy, że się będzie bawiła bez znaczenia czy są przeznaczone dla chłopców czy dziewczynek 🙂

Patrycja Arent
7 lat temu

moj syn ma lalke Dory syrenke. chcial na dzien dziecka. zal bylo odmawiac 😉 stereotypy niech sobie w nos wsadza

Marta Kosieradzka
7 lat temu

nie zwracam uwagi na to w jakim dziale stoi zabawka. Syn ma wózek sklepowy i resoraki, świnkę peppę, generalnie to co lubi. Jak byłam mała bawiłam się samochodami, a mój brat lalkami. Nie widzę w tym nic „płciowego”

Agata Aga
7 lat temu

Z zabawkami mizna walczuc ale ubrania to problem. .no kurcze córka ruda jasna cera i różowych lub pastelowych kolorach wyglądała okropnie.. problem był znaleźć coś dla niej..syn także. . Ma ciepły odcień brązu włosów i tęczówki z niebieskim mu nie po drodze za to brązy czerwień i pomarańczowy żółty to jego barwy tylko fajnych ubranek brak..

Anna Świtalska
7 lat temu

Zawsze podążam za zainteresowaniami syna bez względu na kolor. Rola mężczyzn w naszym społeczeństwie została już dawno rozszerzona o obowiązki domowe producenci zabawek jeszcze nie zdążyli się z tym oswoić ;-). Niemniej jednak uważam że poczucie przynależności do konkretnej płci i wynikających z tego zachowań jest niezwykle ważne.

Asia Szablowska
7 lat temu

Mój synek ma „chłopięce „zabawki ale jesli jeat u kuzynek to bawi się chętnie również tymi „dziewczęcymi „.Generalnie mi nie przeszkadzają takie podziały w sklepach ,w tematyce książek mimo że coraz więcej ludzi sie tego czepia.Ja tam sie ciesze ze mój synek (4 l )nie chce chodzić w różu, nie bawi się na codzień lalkami (nie musi bo ma żywą laleczkę-siostrę),a mimo wszystko bardzo mi pomaga w domowych obowiązkach (robi ze mna pranie ,odkurza ,zamiata,pomaga gotowac ) a to teoretycznie babskie zajęcia 🙂

Bea Wawrzynowicz
7 lat temu

Jesli chodzi o zabawki to moi dwaj synowie mieli wozek rozowiutki z lalka i jesli maja ochote na ” dziewczece” zabawki to jak najbardziej jestem za. Problem to ja mam z ciuchami niestety chlopiece zeczy sa bardzo ograniczone i ciezko jest mi znalesc cos „kolorowego”. Dodam jeszcze ze juz sam napis boys na niebiesko mnie drazni -jakby tecza malo kolorow miala.

Kamila Jakubiak
7 lat temu

Na mnie tak samo działa sytuacja gdy w sklepie z ubraniami na hasło dziewczynka Pani Ekspedientka prowadzi mnie do wieszaków zalanych falą różu… Serio? Nie ma innych kolorów?

Agnieszka Cholewa
7 lat temu

Przynajmniej porządek w sklepie jest

Natalia Proszek Oczkowska

Jakoś nie zwracam na to uwagi .. kupuje to co córce się podoba.

Dorota Gęsiorska
7 lat temu

Nie byłam stereotypowym dzieckiem, nie jestem stereotypową mamą sześciorga. W sklepach pytałam o coś, co zainteresuje inteligenego/wrażliwego /energicznego cztero-, pięcio-, dziewieciolatka, nie dyskwalifikując potomstwa przez płeć. Starzy pracownicy przyzwyczaili się, że ze mną nie da „Dla dziewczynki można…” Na szczęście dzisiaj dzieci same sugerują, co może im sprawić radość i nie muszę zmierzać się z segregacją płciową. No dobra, przegięłam. Czasopisma dla siebie wybieram ze stojaka „Dla niego”.

Kamila Jakubiak
7 lat temu

Moja córka ma sporą kolekcję DUPLO, zdecydowanie nie wybieram zestawów typowo „dziewczęcych”. Uwielbia samochodziki i motocykle dodawane do tych zestawów. Druga ulubiona zabawka to wszelkiego rodzaju puzzle. Ma kolekcję pluszaków, a dwie Barbie sprezentowane przez rodzinę leżą odłogiem. Lubi się też bawić w gotowanie, ale według mnie to umiejętność, którą powinni posiadać wszyscy, bo niezależnie od płci jak człowiek wyprowadza się z domu chociażby celem dalszej edukacji to lepiej żeby nie zdechł z głodu z powodu braku umiejętności chociażby usmażenia jajecznicy.

Zobacz kolejny artykuł

Szykujemy wyprawkę dla noworodka


Wyprawka dla noworodka – temat ważny i “lubiący” spędzać niektórym rodzicom sen z powiek, szczególnie tym zabieganym, zapracowanym i niedoświadczonym. Produktów i różnego rodzaju akcesoriów dla dzieci, mamy teraz całe mnóstwo, jak więc w tym wszystkim się odnaleźć ? Co jest naprawdę potrzebne noworodkom i jego młodym rodzicom, a bez czego można się obejść?

Ponieważ sama to przerabiałam i wiem ile czasu zajmuje  przygotowanie porządnej  listy wyprawkowej, postanowiłam wypisać w punktach i stosownych kategoriach poszczególne przedmioty, w które warto się zaopatrzyć.

Lista wydaje się być długa, ale każdy może ją indywidualnie zmodyfikować – skracając jej zawartość bądź wydłużając, wedle potrzeb i  zasobności portfela.

SEN:

  • Rożek / otulacz – używany przez wielu rodziców, choć osobiście uważam, że nie jest koniecznością – ja nie używałam.
  • Kocyk  – a nawet dwa lub trzy.
  • Prześcieradło – najlepiej z gumką.
  • Kołdra i poduszka, ewentualnie śpiworek  – wedle uznania.
  • Łóżeczko.
  • Opcjonalnie – ochraniacz na szczebelki łóżeczka.

KARMIENIE:

  • Poduszka do karmienia, tzw. rogal – bardzo przydatna sprawa, znacznie odciąża ręce i plecy, polecam!
  • Butelka – nawet jeśli planujemy karmić naturalnie, przyda się choćby jedna awaryjna butelka.

KĄPIEL:

  • Wanienka – polecam do kompletu zaopatrzyć się w stojak lub przewijak, na którym można postawić wanienkę – ponieważ schylanie się nad nią znacznie obciąża plecy, a przecież kąpiel to ma być przyjemność!
  • Ręcznik – przynajmniej dwie sztuki i najlepiej z kapturkiem by okryć główkę dziecka.
  • Mydełko i/lub szampon.  

PIELĘGNACJA:

  • Nożyczki do paznokci lub obcinacz.
  • Patyczki do uszu.
  • Płatki bawełniane – przydatne do pielęgnacji pępka czy przemywania oczek.
  • Aspirator bądź  gruszka do oczyszczania noska.
  • Miękka szczoteczka do włosów.
  • Sól fizjologiczna – do oczyszczania oczu lub nosa.
  • Krem / puder na odparzenia.
  • Octanisept do czyszczenia pępka.

APTECZKA:

  • Termometr – najlepiej bezdotykowy.

PRZEWIJANIE:

  • Przewijak – do ułożenia na komodzie lub wolnostojący (w Ikei są takie drewniane, za około 80.00 zł).
  • Chusteczki nawilżane – przydatne do wszystkiego, nawet ścierania kurzu w aucie! 😛
  • Pieluszki jednorazowe lub wielorazowe – jak kto woli.   
  • Woreczki na zużyte pieluszki –  polecam! Przydatne nie tylko w domu, ale i na spacerze, w podróży, na zakupach czy w gościach. Gwoli ścisłości – nie muszą to być typowe “woreczki na pieluszki”, wystarczą zwykłe śniadaniówki, czy siatki ze sklepu.

SPACER I PODRÓŻ:

  • Wózek
  • Fotelik samochodowy.
  • Opcjonalnie – Termoopakowanie na butelkę – przydatne w chłodne lub zimne dni.

ODZIEŻ:  

  • Śpioszki i/lub pajacyki – na początek około 7-8 sztuk powinno wystarczyć (później goście doniosą 😉 ).
  • Body lub kaftaniki – (j.w. około 7-8 sztuk) osobiście wolę body, ponieważ dają gwarancję, że plecy dziecka będą cały czas zakryte.

W zależności od pory roku….

  • Skarpetki.
  • Dresik / Legginsy.
  • Kombinezon (jesienno-zimowy).
  • Grubsza czapka (na zimne dni).
  • Cienka bawełniana czapeczka (na cieplejsze, ale wietrzne dni).

PONADTO:

  • Pieluszki tetrowe –  przydatne przy wielu czynnościach, np. kąpieli, przewijaniu, karmieniu, wycieraniu brudnej buźki dziecka czy jako śliniaczek.   
  • Smoczek – nie wszystkie dzieci je lubią, ale warto mieć awaryjnie, przynajmniej jeden. 
  • Leżaczek – moje dzieci spędzały w nim dosyć sporo czasu, szczególnie w kuchni, kiedy gotowałam obiad.
  • Proszedk do prania i płyn do płukania – dla niemowląt, hypoalergiczny.

OPCJONALNIE… :

  • Laktator – do odciągania mleka np. na wypadek nieobecności mamy w domu.
  • Niania elektroniczna – przydatna szczególnie w domu, podróży czy przy okazji różnych wizyt u znajomych/rodziny gdzie nie zawsze możemy położyć dziecko tuż obok siebie.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
guest

14 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Milena kamińska
Milena kamińska
10 lat temu

Wyczerpująca lista, na pewno pomocna.

Barbara Fajfer Krzemkowska

Idealna lista 🙂 Nic dodać, nic ująć 🙂

Agnieszka Kowalewska
10 lat temu

O! Dziękuję, podesłałam link przyjaciółce bo ostatnio podpytywała mnie co ma przygotować na początek. Przydatny artykuł. 🙂

Aleksandra Kreis
10 lat temu

Jeszcze troche mi zostali do rozwiazania ale juz kupilam poduszke do karmienia HIT jak dla mnie. Mialam w poprzedniej ciazy teraz tez MUSIALAm i polecam. Wielka ulga i wygoda przy karmieniu.

Natalia Bobek
9 lat temu

Nie mam poduszki do karmienia, przewijaka, niani elektronicznej, opakowania termicznego na butelkę ( jesteśmy tylko na piersi ), nie mam też nosidełka ( jeszcze ). Reszta wszystko było kupione

Edyta Skrzydło
9 lat temu

Przy drugim niewiele kupowałam , bo było po pierwszym 😀 Ale teraz takie cuda dla dzieci są, że hoho

Maria Ciahotna
9 lat temu

A co dopiero dla trzeciego… 😉 muszę przyznać, że przy trzeciej ciąży trudno już było znaleźć odpowiedź na pytanie, co by się jeszcze przydało… W każdym razie wszystkie te przygotowania wspominam baaardzo miło 🙂

Regina Adamiec Babula

U nas też przy drugim dziecku miało być wszystko po pierwszym, dlatego też zdecydowaliśmy się na małą różnicę wieku, a że będzie drugi syn to w ogóle miało być całkiem ekonomicznie… Miało być a w rezultacie trzeba było dokupić szafę na dodatkowe ubrania 😀 poduszli do karmienia mamy 2, wózki 3 i foteliki też 3. Kocyków chyba 15 a chust i nosidełek 4 😀 ehh matka wariatka zakupoholiczka 😀

W roli mamy - wrolimamy.pl

to co będzie przy trzecim? 😀

Regina Adamiec Babula

A przy trzecim to będą zakupy od zera, bo po tej dwójce robimy dłuższą przerwę i pewno wszystko sprzedamy 😛 😀

Ola Szychowska
9 lat temu

u nas rogal się nie przydał, a niani nawet nie kupowaliśmy 🙂

Adriana Osuchowska
9 lat temu

Laktator obowiązkowo w moim przypadku, niania tez super zwłaszcza gdy urzedowalam wiosna i latem w ogrodzie.

Agnieszka Rakowska
9 lat temu

Leżaczek-bujaczek:-) ale ten na sprezynkach:-)

Martynka617
Martynka617
9 lat temu

Jeśli szukacie wysokiej jakości okrycia kąpielowego z kapturkiem dla maluszka to polecam http://www.dlabobasow.pl/a/Okrycie-kapielowe-recznik-kapturek-bawelna-80 oferowane w super atrakcyjnej cenie a przy tym wykonane w 100% z bawełny.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close